Stoker - recenzja

12-05-2013 13:58
megafon.pl
"Stoker", pierwszy amerykański film Parka Chan-wooka, twórcy słynnej "trylogii zemsty", to hipnotyzująca uczta grozy i zmysłów.
W ten świat wchodzi się powoli i nieufnie. Od początku "coś tu nie gra". Słychać chociażby każdy szelest, stukot, najdrobniejszy hałas, składający się na codzienną harmonię ignorowanych przez nas dźwięków. Ale te odgłosy słyszy główna bohaterka o wspaniałym, nieco egzotycznym imieniu India (Mia Wasikowska). Właśnie w bardzo tajemniczych okolicznościach zginął jej ojciec Richard Stoker (Dermot Mulroney). W ramionach matki Evelyn (Nicole Kidman) nie potrafi znaleźć ukojenia. Przede wszystkim nie znosi jej dotyku! Poza tym ta smukła, efemeryczna kobieta zawsze zdawała się jej postacią obcą i chyba nieco nudnawą, przyziemną. W domu zjawia się jednak stryj Charlie (Matthew Goode) młodszy brat zmarłego, o którym wcześniej nigdy nie słyszała. Nastolatka przyjmuje go niechętnie, ale z czasem młody, przystojny mężczyzna zaczyna ją coraz bardziej fascynować....


Nie zdradzam dokąd ta sytuacja doprowadzi. Autor scenariusza Wentworth Miller (tak, ten, który grał w "Skazanym na śmierć", mniej osób wie, że zanim stanął przed kamerą, ukończył Princeton) cały czas wyprowadza nas w pole i podrzuca raz prawdziwe, raz fałszywe tropy. Igra z naszą percepcją. Czy to, co widzimy na ekranie jest prawdą czy też wyobrażeniem Indii Jak brzmi rozwiązanie zagadki Park Chan-wook dba z kolei o to, by zmaksymalizować aurę tajemnicy, a także, by wprowadzić element gry - ze wszystkim: naszymi oczekiwaniami, kinem gatunkowym, własnym stylem. Misteryjnie wplata w swoje dzieło różne detale, gesty, przedmioty, zdjęcia, wspomniane dźwięki i muzykę autorstwa Clinta Mansella ("Czarny łabędź", "Requiem dla snu"). Gdzieniegdzie umieszcza odwołania do mistrzów kina, chociażby "Psychozy" Alfreda Hitchcocka. Nie jest aż tak krwawy, jak w swoich poprzednich dziełach, ale karmin jest tu obecny od pierwszego do ostatniego ujęcia. Całość ma dość prowokatorski charakter. "Stoker" balansuje na granicy tabu, starożytnej tragedii i subtelnej kpiny z psychoanalizy, popkultury, mody na wszystko, co retro. Tym filmem można się bawić! Każdym jego elementem, a nic nie trafiło tu przez przypadek.

Bardzo klimatyczna, soczysta i bogata opowieść. Wchodzi pod skórę i rozchodzi się po wszystkich komórkach ciała. Im więcej się o tym filmie myśli, tym bardziej ma się ochotę, by zobaczyć go jeszcze raz.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Piękna i Bestia - recenzja
27-03-2017 12:07

Piękna i Bestia - recenzja

Klasyczna francuska baśń doczekała się kolejnego wcielenia. Tym razem występują tu prawdziwi aktorzy, w tym sama Emma Watson. Efekt jest całkiem udany, ale czy przypadkiem Disney nie idzie na łatwiznę, oferując nam kolejny remake znanej wszystkim opowieści?
Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo - recenzja
26-03-2017 19:29

Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo - recenzja

"Azyl" to amerykański film, który na ekrany polskich kin wkroczył 24 marca 2017 roku. Od długiego już czasu budził on jednak wiele obaw wśród Polaków, bowiem historia opowiedziana w tym filmie jest ściśle związana właśnie z Polską i zastanawiano się, czy nie będzie on miał antypolskiego wydźwięku i czy nie zafałszuje historycznych faktów. Czy te niepokoje były słuszne?
Life - recenzja
26-03-2017 19:27

Life - recenzja

"Life" to thriller w klimacie science fiction, który na ekrany kin w Polsce wszedł 24 marca 2017 roku. Już na wiele dni przed premierą wzbudzał wiele emocji, a oczekiwania widzów rosły. Czy apetyty zostały zaspokojone i film można uznać za kolejny hit?
Power rangers - recenzja
24-03-2017 21:38

Power rangers - recenzja

Chyba każdy, kto dorastał w latach 90-tych doskonale zna Power Rangersów. Czy jednak w roku 2017 ta historia może okazać się ciekawa? Wielu się spodziewało, że absolutnie nie i kinowa wersja kultowego serialu okaże się klapą godną wojowniczych żółwi Ninja. Ale tak się nie stało - "Power Rangers" to całkiem przyzwoite kino, bazujące nie tylko na sentymentach dzisiejszych trzydziestolatków.