W starym, dobrym stylu - recenzja

11-04-2017 10:01
autor: avatar igor_eber
Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Film wyreżyserowany przez Zacha Braffa jest remakiem produkcji z 1979 roku, w której zagrali George Burns, Art Carney i Lee Strasberg. W oryginalnej wersji napad był planowany przez nich… z nudów, a zakończenie nie całkiem należało do szczęśliwych. Tym razem Morgan Freeman, Michale Caine i Alan Arkin podjęli się zagrania ról trzech byłych pracowników fabryki, którzy na skutek machinacji chytrych bankierów zostają pozbawieni należnego im funduszu emerytalnego. Kiedy na dodatek jeden z nich potrzebuje nowej nerki, decydują się zstąpić ze ścieżki prawego życia. Dość słusznie rozumują, że wtrącenie ich do więzienia w razie złapania - czeka ich tam lepsza opieka lekarska i wyżywienie niż to, na które mogą liczyć bez żadnych widoków na pieniądze z funduszu. To szczególnie dotkliwe, choć pokazywane w komediowym tonie, rozliczenie z gorzką współczesnością kapitalizmu. Nawet jeśli uczciwie przepracowaliśmy całe swoje życia, na starość nie możemy liczyć na współczucie i dodatkowe wsparcie finansowe w razie jakiegokolwiek nieszczęścia. Z drugiej jednak strony, reżyser współczesnej wersji "W starym dobrym stylu" - Zach Braff - ucieka szybko od bardziej kąśliwych ocen współczesności i postępowania swoich bohaterów. Jako protagonista trójki emerytowanych bandytów postawiony zostaje wyjątkowo głupawy, dosłownie jak wyjęty z kreskówki gliniarz grany przez Matta Dillona. Nic więc dziwnego, że od początku nie mamy jakichkolwiek oporów moralnych, aby kibicować postępowaniu trójki starszych przyjaciół. Braff i scenarzysta nowej wersji filmu - Theodore Melfi - za wszelką cenę starają się też zafundować swoim bohaterom szczęśliwe zakończenie, więc rozwiązanie ich problemów okazuje się nieco zbyt ułatwione i może rozczarowywać oczekujących więcej widzów.



Zdecydowanym atutem "W starym, dobrym stylu" jest natomiast dobór aktorów i to dla przyjemności oglądania ich wspólnie na ekranie warto przede wszystkim wybrać się na ten film. Zarówno Michale Caine (nagrodzony Oscarami dwukrotnie, za rolę w "Hannah i jej siostry" Woody’ego Allena oraz "Wbrew regułom" Lassego Hallstroma), Morgan Freeman (Oscar za rolę drugoplanową w filmie Clinta Eastwooda "Za wszelką cenę"), jak i Alan Arkin (laureat Oscara za rolę w filmie "Mała Miss" w reżyserii Jonathana Daytona i Valerie Faris) - to klasa aktorska na najwyższym poziomie, gwarantująca wzruszenie i śmiech zarazem. Bezcenna i nieprawdopodobnie śmieszna jest chociażby scena, w której cała trójka licząca sobie w sumie 246 lat ogląda i komentuje popularny show telewizyjny "Kawaler do wzięcia". Ekranowa chemia pomiędzy tą trójką pozwala faktycznie dobrze bawić się każdym momentem ich dialogów i scenek.

Z jednej strony "W starym dobrym stylu" cieszy, bowiem jest kolejnym z serii filmów udowadniających w Hollywood, że nie tylko piękne ciała i młodzi aktorzy mają wzięcie wśród publiczności. Popularność takich produkcji, jak "Last Vegas", "Kosmiczni kowboje" czy "Red", w którym prawdziwa śmietanka aktorów starszego pokolenia nie tylko doskonale bawi się sami, ale też potrafi bawić publiczność, jest miłą odmianą od kolejnych produkcji o superbohaterach prężących perfekcyjne muskuły i ich koniecznie atrakcyjnych partnerkach. Z drugiej jednak, produkcja w reżyserii Zacha Braffa lekko rozczarowuje, bowiem wydaje się, jakby za bardzo zawierzył on urokowi trójki głównych aktorów, zaniedbując zarówno rozwiązania scenariuszowe, jak i całe tło ich historii oraz bohaterów drugoplanowych. Wszystko to sprawia, że "W starym dobrym stylu" przyjemnie się ogląda, ale raczej trudno spodziewać się, że będzie to produkcja wyjątkowo znacząca dla historii światowego kina i zostająca na długo w pamięci.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Ghost in the Shell - recenzja
01-04-2017 21:25

Ghost in the Shell - recenzja

"Ghost in the shell", czyli kolejny film z główną rolą Scarlett Johansson w postaci sztucznej inteligencji. Powstał na bazie japońskiej mangi i anime, przez co zniechęca do siebie wiele osób. Na obronę tego filmu trzeba przyznać, że nie ma on zbyt dużego związku z typowo japońskim anime, a jest to naprawę dobrze wykonane kino akcji.
Polecamy
Najnowsze newsy