American Honey - recenzja

31-03-2017 13:58
autor: avatar mmad
Film drogi to jeden z klasycznych amerykańskich gatunków filmowych. Można było jednak mieć wrażenie, że w ostatnich latach traci nieco na znaczeniu. Cieszy więc "American Honey" - film przede wszystkim o długiej podróży przez południe USA. Jest ambitny, momentami wzruszający, a momentami zmuszający do myślenia. Jest też niestety zdecydowanie za długi.
Za film, który wydaje się stuprocentowo amerykański, odpowiada jednak angielska reżyserka Andrea Arnold. To dość ważne nazwisko na mapie współczesnego kina niezależnego, wyreżyserowała na przykład "Wichrowe wzgórza" z 2011 r. czy "Fish tank" z 2009. Tym razem też spisała się naprawdę dobrze. "American Honey" to takie połączenie klasycznego amerykańskiego kina drogi (klimat naprawdę czasem przypomina "Thelmę i Louisę") z ambitnym kinem, rodem ze starego kontynentu.



Film opowiada historię 18-letniej Star - dziewczyny z patologicznej rodziny z Teksasu. W pewnym momencie czuje, że musi się od niej wyrwać. Wsiada więc w busa i jedzie przed siebie bez konkretnego celu. Kto jednak spodziewa się inspirującej historii o odkrywaniu siebie, będzie raczej rozczarowany. Star trafia bowiem do grupki młodych ludzi, którzy będą podróżować po południu Stanów, próbując sprzedać jak najwięcej subskrypcji magazynów. Starają się zarobić jak najwięcej i bawić jak najwięcej. Niestety, zarówno te zarobki, jak i metody zabawy co mogłoby komukolwiek zaimponować…

Mimo że bohaterowie tej historii są niezwykle irytujący, to sama opowieść bardzo wciąga. Przynajmniej na początku. I tu dochodzimy do podstawowego problemu tego filmu - otóż trwa on dokładnie dwie godziny i 38 minut! Ciężko wytłumaczyć to skomplikowanym scenariuszem, bo ten jest akurat stosunkowo prosty. Po co więc taka długość tego obrazu? Wydaje się, że z jednej strony ma to podkreślić bezkres Stanów, przez które przejeżdżają bohaterowie. Z drugiej - ich wlokące się, pozbawione życie. Zabieg jest może i ciekawy, ale jednak trudny do przełknięcia dla większości widzów. Chyba każdy będzie miał wrażenie, że niemal trzy godziny to po prostu za długo jak na taki film.



Trochę więc to psuje dobre wrażenie. A szkoda, bo zdjęcia są wręcz mistrzowskie, podobnie jak klimat, przedstawiony w filmie. Południe Stanów jest z jednej strony nieco nudne i leniwe, z drugiej - zamieszkiwane przez osoby, które ciągle potrzebują nowych wrażeń i bodźców, co zresztą sprowadza na nich coraz to nowe kłopoty. Wreszcie świetnie wypada również obsada. W rolę 18-latki wciela się Sasha Lane - mało doświadczona aktorka, ale wręcz idealna do tej roli. Sprawia wrażenie autentycznej młodej dziewczyny, która z jednej strony jest bardzo doświadczona przez życie, z drugiej - wciąż dziecięco naiwna. W roli drugoplanowej mamy natomiast Shię LeBeoufa. Co by o nim nie mówić, to duży sukces reżyserki że w końcu do niezależnego filmu była w stanie zatrudnić tak rozpoznawalną gwiazdę. A jest on w roli małomiasteczkowego cwaniaczka wręcz doskonały.

"American Honey" to film dość smutny w swojej wymowie i dość brutalnie rozprawiającym się z "amerykańskim snem". Tu młodzi ludzie wcale nie mają szans na bajkową karierę dzięki ciężkiej pracy. Czekają ich raczej rozczarowania, oszuści na życiowej drodze oraz bardzo dużo narkotyków.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Najnowsze newsy