Gold - recenzja

18-03-2017 12:16
autor: avatar igor_eber
Matthew McConaughey po raz kolejny stara się odejść od swojego wizerunku złotego chłopca amerykańskiego filmu. Uznanie przyniosła mu wcześniej rola w "Witaj w klubie", dla której spektakularnie schudł i został za swoje poświęcenie doceniony wreszcie wymarzonym Oscarem. W filmie "Gold" z kolei wyjątkowo utył, dał sobie zrobić zaniedbane zęby i mało twarzową łysinę.
Wszystko dla wiarygodnego przedstawienia Kenny’ego Wellsa - desperata, który poszukując tytułowego złota mało dba o swój wygląd zewnętrzny. To kreacja McConaughey’a jest głównym atutem filmu, który dobrze się ogląda, choć wbrew planom twórców nie przyniósł im wielu nominacji ani nagród.



"Gold" zainspirowany został autentycznymi wydarzeniami z lat 90. i tzw. skandalem Bre-X, kanadyjską spółką zaangażowaną w wydobycie złota w indonezyjskiej dżungli. Twórcy filmu jednak dla bezpieczeństwa zaznaczają na samym początku, że kanadyjska historia finansowa była dla nich tylko inspiracją i przenoszą akcję w lata 80. do Stanów Zjednoczonych przedstawiając opowieść realizującą klasyczny amerykański sen: od zera do milionera.

Kenny Wells jest nieudacznikiem przejmującym po ojcu firmę wydobywczą i szybko doprowadzającym ją do bankructwa. Wiedziony proroczym snem i chęcią udowodnienia swojej wartości rusza do Indonezji, gdzie, jak wierzy, uznany i kontrowersyjny geolog Michael Acosta pomoże mu w odnalezieniu złóż złota. Faktycznie, marzenia Wellsa okazują się prawdą i po części filmu przypominającej nieco film przygodowy rozpoczyna się kolejna, będąca wyprawą w dżunglę Wall Street, którą rządzą równie groźne drapieżniki finansowe.

"Gold" wpisuje się w tradycję filmów związanych z gorączką zdobycia cennego kruszcu i chciwością przysłaniającą bohaterom jakiekolwiek racjonalne myślenie. Tym samym film Stephena Gaghana (twórcy "Syriany" i filmu"Traffic") stoi w szeregu z takimi produkcjami, jak "Wall Street", "American Hustle" czy "Wilk z Wall Street", w którym zresztą McConaughey wsławił się krótką, ale charakterystyczną sceną przybliżającą metody działania bezwzględnych bankierów. Tym razem jego bohater zostaje postawiony wobec ich zakusów na jego nagle zyskaną fortunę, realizując kolejny scenariusz wzlotów i upadków w typowo amerykańskim stylu.



Film Stephena Gaghana to zdecydowanie popis aktorskim Matthew McConaughey’a, który zachwycony scenariuszem autorstwa Patricka Masseta i Johna Zinmana zdecydował się na współprodukcję "Gold". Sam zresztą w licznych wypowiedziach promujących film podkreślał, jak bliski jest mu los głównego bohatera zaliczające wzloty i upadki, podobnie jak aktor w swojej karierze. Dopiero od kilku lat McConaughey został dostrzeżony i doceniony jako ciekawy aktor kryjący się za początkowo wykorzystywaną w przemyśle filmowym wyłącznie przystojną twarz. Doceniony Oscarem za poświęcenie w roli "Witaj w klubie" McConaughey udowodnił swój talent m. in. w serialu "Detektyw" oraz filmach "Uciekinier" i "Pokusa". W przypadku "Gold" trudno jednak nie odnieść wrażenia, że zachwyt aktora scenariuszem filmu był nieco na wyrost, raczej z myślą o możliwości stworzenia kolejnej ciekawej kreacji aktorskiej zaprzeczającej jego typowemu wizerunkowi. Od jego Kenny’ego, nie wiadomo do końca, szaleńca czy oszusta, wiecznie ze szklaneczką whisky i papierosem w ręce, trudno oderwać oczy. McConaughey doskonale oddaje ambiwalencję tej postaci, do której trudno poczuć sympatię, ale trudno też do końca odrzucić.

Problemem "Gold" jest natomiast niezdecydowanie reżysera, o czym właściwie chce robić film. W pomieszaniu gatunkowym mamy bowiem i satyrę na środowisko bankierów, i klasyczną american story o realizacji snu o nieprawdopodobnym bogactwie, i wreszcie elementy sensacji odkrywającej gigantyczne oszustwa finansowe. Wszystko to stało się zapewne powodem, dla którego "Gold" nie stał się laureatem wielu nagród filmowych. Warto go jednak zobaczyć na pewno dla kreacji Matthew McConaughey’a i porcji dość interesującej rozrywki kinowej, choć zapewne większą popularnością będzie cieszył się ten film wśród widzów oglądających go w zaciszu domowym.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy