Chata - recenzja

10-03-2017 19:21
autor: avatar mmad
Filmy chrześcijańskie być może nie są zbyt popularne na starym kontynencie, ale w USA przyciągają coraz więcej widzów. Jednak nawet tamtejsze hity z tego gatunku rzadko trafiają do naszych kin. Dlatego "Chatę" można potraktować jako ciekawostkę, choć arcydzieło sztuki filmowej to niestety nie jest.
Scenariusz filmu Stuarta Hazdeldina oparty jest o książkę Williama Paula Younga, która również nazywa się "Chata". To prawdziwy chrześcijański bestseller, który się rozszedł w ponad 18 milionach egzemplarzy.



Głównym bohaterem obrazu jest niejaki Mack. Jego życie wydaje się idealne, ale pewnego dnia jego córka zostaje porwana. Film się więc zaczyna jak dramat obyczajowy lub nawet thriller. Mack próbuje odnaleźć oczywiście swoje dziecko, ale wiele wskazuje na to, że jego ukochana córka została zamordowana. Jak chyba każdy rodzic w takiej sytuacji, tak i Mack Phillips zupełnie nie potrafi poradzić sobie z tym ciosem. Zaczyna wpadać w depresję i opadają mu siły do życia. Aż pewnego dnia dostaje przedziwny list. Jego adresatem jest po prostu "Papa". W liście zaprasza on bohatera do tytułowej chaty. Zaintrygowany ojciec oczywiście wybiera się tam, mając nadzieję, że dowie się tam o losach swojej córki. Ale okazuje się, że doświadcza tam czegoś zgoła innego. Chatka jest czymś w rodzaju nieba, gdzie Mack może się połączyć z Bogiem.

Nie można mieć wątpliwości - to film skierowany tylko i wyłącznie do osób wierzących tudzież poszukujących wiary. Jeśli ktoś ma wobec tej produkcji inne oczekiwania, to niestety straci dwie godziny.

W filmie są jednak całkiem ciekawe elementy. Choć główny bohater to typowy przedstawiciel amerykańskiej klasy średniej, to już "Papa" okazuje się… kobietą, na dodatek czarnoskórą o hinduskich rysach twarzy. Mulikulturowych elementów jest zresztą więcej, jakby twórcy filmu chcieli nas przekonać, że wiara chrześcijańska religia jest dla każdego, niezależnie od jego korzeni i statusu.



Większość aktorów, którzy występują w filmie, raczej nie jest zbyt rozpoznawalnych. Macka gra brytyjski aktor Sam Worthington. To dość ciekawy przypadek aktora, który choć zagrał w kilku hitowych filmach (przede wszystkim miał główną rolę w "Avatarze"), ale sam nigdy nie zyskał specjalnej popularności. Niestety, rola w "Chacie" raczej mu jej nie przyniesie. "Papa" to natomiast Octavia Spencer, też aktorka, którą ciężko uznać za wyjątkowo znaną. Zupełnym debiutantem jest natomiast Avraham Aviv Alush, wcielający się w rolę Jesusa. Wyjątkiem jest tu aktor, wcielający się w rolę Willi’ego. To Tim McGraw. Nazwisko może w Europie nikomu zbyt wiele nie mówi, ale to jeden z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich muzyków country.

Co ciekawe, film wchodzi na polskie kina dopiero 10 marca, choć w Stanach Zjednoczonych premierę miał na początku grudnia zeszłego roku. Czym jest to spowodowane? Być może dystrybutor myśli, że więcej widzów takiego filmu znajdzie w Wielki Post. "Chata" nie jest złym filmem religijnym, choć też niełatwo sobie wyobrazić, żeby mógł on przekonać do wiary kogoś, kto jest ateistą.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy