Logan: Wolverine - recenzja

04-03-2017 14:48
autor: avatar maniek
James Mangold, reżyser filmu "Logan: Wolverine", który właśnie wszedł na polskie ekrany, zafundował Hugh Jackmanowi godne pożegnanie z rolą, w którą aktor wcielił się w sumie w dziewięciu produkcjach. To także przejmujące pożegnanie Patricka Stewarta z rolą charyzmatycznego profesora Xaviera, mentora i wychowawcy mutantów tworzących grupę X-Men.
Zaznaczmy od razu, choć "Logan: Wolverine" w Polsce pojawia się w wersji dubbingowanej i bez określonej kategorii wiekowej, zdecydowanie nie jest to film dla małych dzieci, jak niektóre z lżejszych produkcji z serii X-Men. W Stanach Zjednoczonych film otrzymał wyższą kategorię wiekową R, oznaczającą pozwolenie na oglądanie go widzom od lat 17. Nic dziwnego, bo James Mangold serwuje widowni prawdziwe mroczną historię bez happy endu, zmierzającą bardziej w stronę dramatu obyczajowego niż typowego hollywoodzkiego kina akcji i fantastyki.

W "Logan: Wolverine" przenosimy się do roku 2029, w którym większość znanych nam bohaterów mutantów już nie żyje. Nowe istoty o niezwykłych właściwościach nie pojawiają się też na ziemi, a jedynymi pozostałymi mutantami są ukrywający się na pustyni w Meksyku Charles Xavier, którym opiekuje się albinos Caliban posiadający zdolności tropiciela oraz Wolverine pracujący jako kierowca limuzyny i pilnie odkładający zarobione pieniądze na zakup wymarzonego jachtu.



Bohaterowie są w tym filmie już bardzo zmęczeni. 90-letni Xavier nie panuje nad swoimi atakami, które zagrażają innym, więc wegetuje w metalowej kopule powstrzymującej jego siłę, otumaniany lekami dostarczanymi mu przez Wolverine’a. Sam Wolverine wraz z wiekiem traci większość swoich zdolności regeneracyjnych, więc kolejne walki i rany przynoszą mu coraz więcej bólu. Obu mutantów ścigają też bezlitosne wspomnienia i koszmary o osobach, którym wyrządzili krzywdę i zmarłych przyjaciołach. Wolverine’a i Xaviera łączy przy tym związek przypominający nieco relację coraz słabszego ojca, którym musi opiekować się zniecierpliwiony, ale nie mający nikogo innego syn.

W tym upiornym świecie, którego pustynne krajobrazy przypominają chwilami katastroficzne wizje przyszłości z filmów z serii Mad Max, pojawia się jednak ktoś nowy - mała dziewczynka, która w obu mężczyznach uruchomi uczucia, jakich już się nie spodziewali. Laura - debiutująca na ekranie Dafne Keen - potrzebuje ich pomocy, a przy tym ma niepokojąco podobne do Wolverine’a właściwości. Zapowiadany koniec mutantów wcale nie jest więc tak oczywisty, jak chcieliby ich przeciwnicy, ścigający bezlitośnie Laurę i jej opiekunów.



James Mangold, który na koncie ma takie filmy, jak "Przerwana lekcja muzyki" czy remake westernu "3:10 do Yumy" stworzył najmroczniejszy chyba jak do tej pory film z serii X-Men, traktując go właśnie jak współczesny western. Nie bez powodu bohaterowie w pewnym momencie oglądają kultowy film tego gatunku: "Jeździec znikąd" z 1963 roku w reżyserii George’a Stevensa. Wolverine staje się bowiem dzisiejszym odpowiednikiem kowboja walczącego o sprawiedliwość i chroniącego najsłabszych, choć sam niepozbawiony jest słabości. A trójka uciekinierów,: on sam, profesor Xavier i mała Laura staną się nową rodziną zbudowaną na gruzach dotychczasowego życia, podobnie jak w "Jeźdźcu znikąd" główny bohater próbował odtworzyć rodzinę, wbrew swojej niechlubnej przeszłości.

"Logan: Wolverine" to także najlepsza aktorsko część serii X-Men. Zarówno Hugh Jackman żegnający się z rolą mutanta ze szkieletem z adamantium, poruszający Patrick Stewart, jak i charyzmatyczna Dafne Keen, której związek z Wolverinem trochę przypomina parę Leon Zawodowiec i Matylda, dają poruszający występ. Dzięki nim film Jamesa Mangolda to nie tylko kino akcji, ale też nietypowe kino familijne i kino drogi, współczesny western i chwytająca za gardło opowieść o starości dawnych bohaterów. Jeśli nowy aktor podejmie się roli Wolverine’a w kolejnych filmach z serii o mutantach, może mieć bardzo trudne zadanie. Hugh Jackman tak bardzo zrósł się z tą postacią, że niemal niemożliwe wydaje się wyobrażenie kogoś innego na ekranie.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy