Milczenie - recenzja

16-02-2017 11:19
autor: avatar igor_eber
Do tego projektu Martin Scorsese przygotowywał się przez trzydzieści lat. "Milczenie" - opowieść o starciu zachodniej cywilizacji i kultury chrześcijańskiej z japońską wchodzi w lutym na ekrany kin w Polsce. Światowa premiera tego filmu odbyła się już pod koniec grudnia 2016 roku.
Scorsese, uwielbiany za tak trzymające w napięciu i "męskie" obrazy "Taksówkarz" czy "Chłopcy z ferajny", ma także na koncie filmy dotykające problemów religii, wiary i duchowości, jak słynne chociażby i wyklęte przez niektóre środowiska katolickie "Ostatnie kuszenie Chrystusa", "Kundun - życie Dalaj Lamy" i teraz "Milczenie". Nic dziwnego, reżyser bowiem w młodości planował zostać duchownym wstępując do seminarium, z którego zrezygnował na rzecz studiowania sztuki filmowej na uniwersytecie nowojorskim.



"Milczenie" oparte jest na znakomitej powieści Shūsaku Endō, inspirowanej autentycznymi wydarzeniami z pierwszej połowy XVII wieku. Bohaterami są dwaj portugalscy jezuici, którzy potajemnie przedostają się do feudalnej Japonii w poszukiwaniu zaginionego ojca Cristavao Fereiry (w tej roli Liam Nesson). Trafił on tam wcześniej jako misjonarz, jednak władze japońskie twierdzą teraz, że dokonał apostazji i przeszedł na buddyzm. Tylko dwaj zakonnicy: Sebastiao Rodrigues i Francisco Garupe (w tych rolach Andrew Garfield i Adam Driver) nie wierzą w słowa japońskiego rządu i udają się z trudną misją udowodnienia tego kłamstwa, szerzenia wiary chrześcijańskiej i odszukania ich dawnego mistrza. Spotykające ich wydarzenia spowodują, że zwątpią nie tylko w to, co właściwie jest prawdą, sensem chrześcijaństwa, ale też w samych siebie.

Temat wartości chrześcijaństwa i ofiar ponoszonych w imię wiary chodził za Martinem Scorsese długo, właściwie już od momentu zrealizowania w 1988 roku "Ostatniego kuszenia Chrystusa", w którym wizja Jezusa jako wątpiącego w sens swojego poświęcenia człowieka marzącego o zwykłym życiu była dla niektórych widzów nie do przyjęcia. W "Milczeniu" Scorsese znów zadaje pytania, z którymi zmaga się świat, zwłaszcza w obliczu okrucieństw znanych z historii i rozgrywających się współcześnie: czy Bóg istnieje i jak może dopuszczać do krwawych okrucieństw popełnianych często z jego imieniem na ustach? Te pytania zadaje sobie w filmie Scorsese ojciec Rodrigues, który wpada w ręce japońskich inkwizytorów i trafia do swoistego obozu internowania. Tutaj obserwuje nie tylko okrutne tortury zadawane Japończykom, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo, ale też jest poddawany subtelnej grze psychologicznej, jaką prowadzi z nim przysłany w tym celu japoński inkwizytor Inoue (Issei Ogata) i tłumacz (Tadanobu Asano). Choć Rodrigues wręcz pragnie stać się kolejnym męczennikiem w imię wiary chrześcijańskiej, japońscy inkwizytorzy nie zamierzają dopuścić do jego śmierci. W zamian za to przeprowadzają go przez piekło trwania przy swoich racjach skonfrontowanego z cierpieniem wiernych. Jego postawa będzie przez widza zupełnie inaczej postrzegana w momencie wyjaśnienia motywów postępowania poszukiwanego przez Rodriguesa ojca Fereiry.



Scorsese nie stworzył jednak filmu epatującego cierpieniem i torturami japońskich chrześcijan. Jego film jest zaskakująco wyważony w tym zakresie, oszałamiający wizualnie, dzięki zdjęciom Rodrigo Prieto i montażowi Thelmy Schoonmaker, w mistrzowski sposób ukazującym różne punkty widzenia i brak jedynej słusznej wizji świata duchowego i religijnego. Pewną trudność może sprawić Scorsese widzom oczekującym od niego gwałtownych zwrotów akcji. Toczy się ona dość powoli, wprowadzając widza stopniowo w racje poszczególnych bohaterów. Zostaje też jednak w nim na dłużej, skłaniając do postawienia sobie i światu niewygodnych pytań.

Co dość zaskakujące, film już po premierze w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii sprawił sporo trudności nie tylko widzom, ale i akademiom przyznającym nagrody filmowe i zazwyczaj mocno hołubiącym Martina Scorsese. "Milczenie" nie zostało nominowane w żadnej z najważniejszych kategorii oscarowych, jedyną nominację, zresztą jak najbardziej zasłużoną, otrzymał Rodrigo Prieto za zdjęcia do filmu.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy