Rings - recenzja

08-02-2017 20:46
autor: avatar maniek
Historia Samary powraca. Tym razem jednak przenosimy się w czasie do momentu, zanim jeszcze powstała kaseta, która siała spustoszenie. Poznajemy w pewnym sensie motywy i możemy zrozumieć pewne wydarzenia, które działy się w "Ringu". Jednak czy pomysł Javiera Gutierreza, aby odtworzyć klasykę był dobry? Niestety wydaje się, że nie.
Niestety trzeba to przyznać, "Rings" to marna podróbka ogromnych hitów jakimi były oryginał Hideo Nakaty, czy też pierwszy remake Gore’a Verbinskiego. Wydawać by się mogło, że dwa filmy o tej tematyce, w tym jeden z nich jest już remake’m poprzedniego, to wyczerpanie tematu. I bardzo dobrze, tak powinno się wydawać. Niestety jednak Javier Gutierrez zdecydował się na nagranie "Rings" i właściwie nie wiadomo jak to uznać, czy za absurd czy za chęć szybkiego zarobku na znanym tytule i historii. Właściwie można to podciągnąć pod obie kategorie, ponieważ film wyreżyserowany przez Gutierreza, a w dodatku posiadający aż trzech autorów scenariuszu: Davida Loucka, Jacoba Aaron Estes’a i Akiva Goldsmana po prostu nie nadaje się do oglądania. Może jest to zbyt surowa ocena, jednak jak ocenić film, który ma kategorię horroru a praktycznie nie ma w nim ani jednego momentu, kiedy widz chciałby odwrócić głowę od ekranu, czy podskoczyłby ze strachu?



Gra aktorska również nie jest na zbyt wysokim poziomie, można rzec, że dopasowana jest do poziomu całego filmu. Nieciekawe, wręcz przewidywalne dialogi, słaba kreatywność i efekt "czytania z kartki" bez większych emocji, co w horrorze nie powinno się zdarzyć, a tu niestety czasami mamy z tym do czynienia - bardzo szybko zniechęcają widza do oglądania filmu. Dialogi momentami mogły by być nawet ciekawe, jednak aktorzy odgrywające swoje role zachowują się zupełnie w taki sposób, jakby zabroniono im dać coś od siebie.

Cała akcja jest bardzo przewidywalna, co jest po prostu nudne. Na samym początku filmu praktycznie zostaje podane nam na tacy zakończenie. Dodatkowo rola Samary w filmie praktycznie została wprowadzona w jednym celu - kiedy główna bohaterka jest zagubiona, nie może znaleźć odpowiedzi i nie wie co robić - przychodzi Samara i daje jej gotową odpowiedź, niczym cudowne objawienie i prowadzi ją do celu. Zresztą już w początkowej części dowiadujemy się całej historii - obejrzenie filmu, telefon i 7 dni do śmierci osoby, która obejrzy film. Wszystko zbyt przewidywalne, a widz jedynie czeka, aż się stanie to, co zostało zapowiedziane na samym początku tej produkcji. Jedynym małym zaskoczeniem może być fakt, że zaraza zostaje rozprzestrzeniona dalej, chociaż i to nawiązuje właściwie do starszych wersji tego filmu. Jeśli zaś jesteśmy fanami starszych produkcji na temat Samary to w tym filmie praktycznie nic nas nie zdziwi. Co więc jest ciekawego w oglądaniu filmu, kiedy znamy już praktycznie większość szczegółów i nic nie jest w stanie nas zaskoczyć? Niestety nic.



Właściwie nie ma nic pozytywnego, co by przemawiało za tym filmem. Osoby, które poszły do kina na ten horror mogą się jedynie cieszyć z tego, że już więcej nie będą musiały go oglądać. Takiej totalnej klapy w kategorii horrorów nie było już bardzo dawno. Nie dość, że film po prostu "nie wyszedł" i zarówno scenariusz (co ciekawe napisany przez aż 3 osoby, co potwierdza, że liczy się jakość a nie ilość) jak i gra aktorska są nieciekawe to jeszcze w dodatku jest to trzecie podejście do tego samego tematycznie filmu, przy czym, że dwie poprzednie produkcje były fenomenalne i odniosły ogromny sukces. Może i remake innego filmu niż horror miałby jakieś szanse, jednak aby odnowienie starego filmu było ciekawe, to naprawdę musi być to ogromny hit a tutaj właściwie do wszystkie można się przyczepiać. Trzeci film o tej tematyce? Co za dużo to niezdrowo i można się jedynie zastanawiać czy przyznanie temu filmowi 2, może 3 punktów na 10 możliwych to nie jest zbyt wysoka ocena.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy