Resident Evil: ostatni rozdział - recenzja

30-01-2017 09:47
autor: avatar mmad
Choć pewnie trudno w to uwierzyć, ale pierwszy film z serii "Resident Evil" wszedł na ekrany w 2002 roku. Nigdy ta seria nie była specjalnie ceniona, ale chyba tak źle jeszcze nie było.
"Resident Evil" to jeden z wielu przykładów na to, że przeniesienie gry do kina nie kończy się zwykle sukcesem artystycznym. Ale gra z gatunku survival horror, która powstała w 1996 roku zyskała sobie tak duże grono fanów, że filmy, mimo słabych recenzji, przyciągały trochę ludzi. Pierwsze filmy okazał się nawet całkiem sporym sukcesem finansowym i przyniosły wytwórni całkiem sporo zysków (pierwsza część - ponad 100 milionów dolarów, druga - ponad 130). Tym razem do kin wchodzi już szósty film z serii - nie licząc dwóch animowanych. A reżyserem jest Paul W. S. Anderson, który odpowiadał też za pierwszy obraz z cyklu "Resident Evil".



Niestety, można zwyczajnie po prostu pomyśleć, że Anderson sobie tę ostatnią część odpuścił. Dotychczas nawet jak fabularnie było naprawdę bardzo słabo, to przynajmniej mieliśmy ciekawe efekty wizualne. Tu nawet one nie zdają egzaminu.

O samym scenariuszu zbyt wiele powiedzieć się nie da. Genetycznie zmodyfikowana główna bohaterka Alice jedzie do Rackoon City, by rozprawić się ze złowrogą korporacją Umbrella i znaleźć antidotum na śmiertelny wirus, który zamienia ludzi w zombie. To oczywiście tylko pretekst do ciągłego pokazywania scen akcji. Cała seria była oczywiście z tego znana. Problem w tym, że tu nie ma właściwie nic pomiędzy niekończącymi się strzelaninami, walkami z zombie, pościgami czy wybuchami. A nawet jeśli wydaje nam się, że mamy chwilę przerwy od tego, to ten moment ciszy okazuje się błyskawiczne wstępem do jeszcze bardziej krwawej nawalanki. Tym razem za to reżyser postanowił poeksperymentować trochę z montażem. Mamy więc dużo zbliżeń czy bardzo dynamicznych cięć. Wszystko jest tak bardzo dramatyczne, że aż się rozmazuje i trudno się to wszystko ogląda. Efekty specjalne, które w poprzednich częściach były mocnymi punktami, zanikają jakoś przez ten zbyt szybki montaż. Tym, co może się niektórym spodobać, jest postapokaliptyczny klimat filmu. Przeprawa Alice przez zrujnowane miasto może trafić do niektórych.



Niemiłym zaskoczeniem jest tym razem też gra Milli Jovovich. Dotychczas aktora była mocnym punktem serii. Tym razem jej gra jest jednak zupełnie pozbawiona energii i przekonania. Choć pewnie jako Alice będzie miała ciągle wielu fanów to też można mieć wrażenie, że już jest znudzona po sześciu częściach całą franczyzą. Niestety, pozostali aktorzy nie wypadają lepiej. Natomiast Iain Glen jako dr Isaacs to już zupełne nieporozumienie, podobnie jak większość ról drugoplanowych. Chce się więc powiedzieć, że bardzo dobrze, że to już ostatnia część "Resident Evil". Pomysły chyba się już skończyły i nawet Milla Jovovich już nie bardzo ma siłę się w to bawić. Jednak na wszelki wypadek twórcy serii postanowili zrobić niejednoznaczne zakończenie, które może być furtką do kolejnych sequeli. Miejmy jednak nadzieję, że nie skorzystają z tej pokusy.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy