La La Land - recenzja

20-01-2017 16:27
autor: avatar mmad
Czy banalna historia o miłości i marzeniach o karierze może się okazać wyjątkowo udaną produkcją? Nowy film Damiena Chazelle’a to bardzo prosta opowieść, która jednak jest tak dobrze zrealizowana, że może autentycznie zachwycać.
"La La Land" spotkał się już z niezwykle ciepłym, by nie powiedzieć entuzjastycznym, przyjęciem przez krytykę. Ci widzowie, którzy mieli go okazję już obejrzeć, też z reguły wypowiadają się o nim bardzo pozytywnie. Mało tego, dziennikarze prognozują, że będzie to czarny koń tegorocznej ceremonii rozdania Oscarów. To może zaskakiwać, gdy przeczytamy wstępne opisy filmu. Bo to opowieść o muzyku jazzowym i młodej aktorce. Oboje spotykają się w knajpie w Los Angeles i są w podobnym momencie życia. Oboje bardzo chcieliby zrobić karierę w amerykańskiej fabryce snów, ale póki co zupełnie im to nie wychodzi. Łączą zatem swoje siły, zakochują się w sobie i postanawiają razem podbić "La la Land". W pewnym momencie będą musieli jednak się zdecydować, czy ważniejsza jest dla nich miłość, czy może pogoń za hollywódzkimi marzeniami. Brzmi banalnie, ale co tu dużo mówić - fabuła jest po prostu banalna. No ale w musicalu brak oryginalności nie jest najgorszą rzeczą, którą można sobie wyobrazić. A trzeba przyznać, że reszta wypada naprawdę dobrze. Poza tym, musical był ostatnio raczej gatunkiem nieco zapomnianym przez największe wytwórnie. Dobrze więc, że Chazelle zechciał nam o nim przypomnieć w tak przystępnym filmie. Bo nawet osoby, które nie są specjalnie wyrobione muzycznie, nie powinny się przy tym filmie nudzić.



Choreografia, plenery i - przede wszystkim - dobór muzyki - to wszystko naprawdę robi wrażenie. Przede wszystkim jednak reżyserowi bardzo umiejętnie przenosi nas do czasów starego Hollywood, kiedy fabryka snów przeżywała okres świetności. Do tego mamy ciągłe nawiązania i odniesienia do tamtego okresu - na przykład bohaterowie oglądają w kinie "Buntownika bez powodu", a potem jadą do parku, który "wystąpił" w tym filmie z 1955 roku.

Na pewno fani odtwórców dwóch głównych ról, czyli Emmy Stone i Ryana Goslinga nie będą zawiedzeni. Doskonale widzieliśmy, że to całkiem utalentowani aktorzy, ale tym razem możemy się przekonać, że potrafią także śpiewać. Oboje wypadają bardzo przekonująco - są tak samo sfrustrowani, ale też w sobie zakochani, lecz mimo to, nie szczędzą sobie złośliwości. Jednym słowem - są naprawdę rewelacyjni.



Choć film bywa gorzki (jest w końcu o niespełnionych nadziejach i brutalnym świecie show-businessu), to spodoba się raczej tym, którzy poszukują nieco bajkowych historii. Takich, które są banalne i traktują o problemach Los Angeles, czyli najbardziej pierwszego z pierwszych światów. Dlatego też trudno ten obraz nazwać wybitnym. Niemniej jednak, trzeba docenić ledwie 32-letniego Damiena Chazelle’a, reżysera i jednocześnie scenarzystę filmu. Podobnie jak w jego "Whiplashu" z 2014 roku, widać tu jego autentyczną pasję, perfekcjonizm i wielką miłość do muzyki, a przede wszystkim jazzu. Ten młody twórca ma na pewno przed sobą świetne perspektywy i zapewne niebawem realizuje coś lepszego niż "La La Land".
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy