Jackie - recenzja

18-01-2017 10:55
autor: avatar igor_eber
Chilijski reżyser Pablo Larraín, który na koncie ma film biograficzny poświęcony poecie Pablo Nerudzie, swój hollywoodzki debiut postanowił także oprzeć na biografii jednej z ikon Ameryki - Jacqueline Kennedy.
To nie tylko intymny portret jednej z najbardziej znanych, a jednocześnie nieodgadnionych kobiet w historii Stanów Zjednoczonych, ale też swoista rekonstrukcja wydarzenia, które wstrząsnęło tym krajem w XX wieku, jej oczami. Larraín rozpiął bowiem swój film na klamrze, jaką jest wywiad, którego Jacqueline Kenney zgodziła się udzielić tydzień po tragicznej śmierci swojego męża - 53. prezydenta USA - zamordowanego w zamachu w Dallas w 1963 roku.

Jako żona prezydenta USA, Jackie - urocza i zgrabna brunetka u boku uważanego za jednego z najprzystojniejszych mężczyzn na tym stanowisku - stała się szybko ikoną mody. Jej sukienki w kształcie litery A czy kostiumami z charakterystycznymi kapeluszami do dziś są symbolem lat 60. i coraz to powracają na fali nostalgii. Sama Jackie jednak, choć fotografowana niemal bez przerwy, potrafiła doskonale ukryć swoją prywatność za doskonale upozowanym wizerunkiem publicznym. Świadom tego dziennikarz (Billy Crudup), który w filmie przeprowadza wywiad z Jackie (Natalie Portman), stara się nieco naruszyć ten idealny wizerunek zawsze uśmiechniętej i w pełni opanowanej żony prezydenta.



Zamach z Dallas powraca w filmie jako retrospekcje Jackie. Widzimy więc jej w pełni sformalizowane życie w Białym Domu, gdzie, jak mówi w pewnym momencie "nic nie należało do mnie". Jesteśmy świadkami dramatycznej jazdy do szpitala w Dallas tuż po postrzale w głowę prezydenta Kennedy’ego i gierek rozgrywanych przez polityków otaczających ją, kiedy usiłuje zorganizować pogrzeb męża, jak najszybciej zapanować nad chaosem przeprowadzki z Białego Domu do rodowej posiadłości i jednocześnie chce wytłumaczyć dzieciom, co właściwie stało się ich ojcu. Wiecznie doskonała, chce zapewnić też doskonałość wizerunkowi swojego męża, dlatego jej wywiad udzielany dla pisma "Life" - jednego z najbardziej wpływowych w tamtych czasach w USA jest początkiem budowania mitologii związanej z Johnem Kennedym, z przemilczaniem wszystkich jego słabości, w tym małżeńskiej niewierności czy nadużywaniem alkoholu.

Larraín stworzył nietypową biografię, od samego początku pracy nad scenariuszem Noah Oppenheim zapowiadał, że nie jest w stanie stworzyć wiernego portretu Jacqueline Kennedy, bo nikomu do końca go nie ujawniła. Jego film niekoniecznie przyjmie ciepło szeroka widownia, przyzwyczajona do bardziej konwencjonalnych obrazów tego typu. Chilijski reżyser nie ułatwia odbioru, stosując środki charakterystyczne raczej dla kina impresjonistycznego. Jego film jest chłodny, tak jak chłodna pozostała przez całe swoje życie Jacqueline Kennedy, która paradoksalnie stała się więźniarką własnego wizerunku budząc plotki i okrutne komentarze w momencie decyzji o kolejnym małżeństwie z milionerem Arystotelesem Onassisem. "JFK umarł po raz drugi" to tylko jeden z nagłówków plotkarskich gazet w reakcji na to wydarzenie.



Chłodna i nieodgadniona pozostaje w filmie Pablo Larraína także Natalie Portman, która za swoją rolę była nominowana do Złotego Globu i jest także w gronie aktorek typowanych do nominacji do Oscara, które zostaną ogłoszone 24 stycznia 2016 roku. Bezbłędnie naśladuje mimikę Jackie i jej specyficzny sposób mówienia. W jednej z najmocniejszych scen filmu Portman zamrożona w ikonicznej postaci Jackie, przypominająca wręcz zombie, wiruje po pokojach Białego Domu w rytmie piosenki z musicalu "Camelot", który dla jej męża był jednym z ulubionych dzieł z Broadwayu. Tym samym ostatecznie umacnia legendę swojego męża chętnie porównującego się do bohaterów "Camelot" - króla Artura i jego rycerzy. Jak wysoka jednak była cena, którą zapłaciła za to sama Jacqueline Kennedy- prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Dzięki filmowi Larraína możemy jednak obcować z aktorstwem najwyższej próby i ambitnym zmierzeniem się z dość ogranym i rzadko udanym w realizacji gatunkiem filmowej biografii.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy