“Assassin’s Creed” - recenzja

09-01-2017 08:53
autor: avatar mmad
„Final Fantasy”, „Silent Hill”, „Street Fighter”… Filmowe adaptacje gier komputerowych były zazwyczaj albo niewypałami, albo kompletnymi katastrofami. W przypadku nowego filmu Justina Kurzela może aż tak dramatycznie nie jest, ale obraz raczej nie usatysfakcjonuje nikogo, nawet zagorzałych fanów serii gier.
Akcja filmu jest niezwykle zagmatwana. Raz to przenosi się do 1492 roku, do czasów inkwizycji, potem do 1986 r., aż wreszcie do zupełnej współczesności. Podobnie jak w grze, cała fabuła opiera się na organizacji templariuszy, która od dawna poszukuje specjalnego artefaktu - Jabłka Edenu. Dzięki temu artefaktowi tajna organizacja chce przejąć władzę nad światem. Jednak tytułowi zabójcy zrobią wszystko, by do tego nie dopuścić. W 1492 roku artefakt zaginął. Ale teraz dzięki opracowanej w laboratorium Abstergo Industries maszynie Animus, potrafiącej czytać wspomnienia z kodu DNA człowieka, można cofnąć się w czasie do XV-wiecznej Hiszpanii, gdzie prawdopodobnie ukryte zostało Jabłko Edenu.



Głównym bohaterem filmu Kurzela jest niejaki Callum Lynch, jego przodek Aguilar miał jako ostatni kontakt z Jabłkiem. To dzięki niemu, podłączonemu do Animusa, Fundacja Abstergo chce poznać miejsce ukrycia artefaktu. Trochę to wszystko skomplikowane...


I to właśnie nadmierne zagmatwanie scenariusza jest chyba największą wadą produkcji. O ile fani gry pewnie nie będą mieli problemu w poruszaniu się po wszechświecie “Assassin’s Creed”, to ci którzy jej nie znają, będą mieli problem z połapaniem się w tym wszystkim. Co do rozdzielenia filmu na różne epoki… Sam pomysł na pewno nie był zły. Gorzej z realizacją. Niektóre fragmenty filmu, które rozgrywają się w Hiszpanii czasów inkwizycji, wypadają naprawdę nieźle. Gorzej jest ze scenami w laboratorium. Problem w tym, że to właśnie we współczesnej siedzibie Abstergo Industries rozgrywa się większość akcji, sceny z XV wieku to niejako dodatek. I to jest zupełnie niezrozumiałe! Gdyby proporcje były odwrócone, film mógłby być całkiem przyzwoity.



Robi wrażenie obsada. Michael Fassbender, Marion Cotillard oraz Jeremy Irons – na papierze to chyba nie mogło być lepiej. A jak jest w rzeczywistości? Na pewno świetnie sprawdza się  Fassbender w roli zabójcy. Irons jako cyniczny prezes Abstergo Industries jest świetny, choć jego rola raczej nie zaskakuje.

Irytuje w filmie sporo rzeczy, poza przekombinowanym scenariuszem oczywiście. Wątek romansowy na przykład sprawa wrażenie wklejonego zupełnie sztucznie. Do tego w kilku momentach twórcy filmu chcą nas wciągnąć w pseudofilozoficzne rozważania. Nie trzeba chyba dodawać, że nie wypada to najlepiej.

Film można obejrzeć dla kilku naprawdę rewelacyjnych scen walk, świetnych kostiumów czy dla  Fassbendera. Jednak trudno uznać ten obraz za udany. Ekranizacje gier po prostu nie wychodzą twórcom z Hollywood. Widocznie przeniesienie popkulturowego produktu, w którym sami wcielamy się w role bohatera na duży ekran, na którym wszystko jedynie oglądamy, jest zbyt dużym wyzwaniem dla filmowców. Być może ktoś kiedyś udowodni, że wcale tak nie jest, ale tą osobą nie będzie Justin Kurzel.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Piękna i Bestia - recenzja
27-03-2017 12:07

Piękna i Bestia - recenzja

Klasyczna francuska baśń doczekała się kolejnego wcielenia. Tym razem występują tu prawdziwi aktorzy, w tym sama Emma Watson. Efekt jest całkiem udany, ale czy przypadkiem Disney nie idzie na łatwiznę, oferując nam kolejny remake znanej wszystkim opowieści?
Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo - recenzja
26-03-2017 19:29

Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo - recenzja

"Azyl" to amerykański film, który na ekrany polskich kin wkroczył 24 marca 2017 roku. Od długiego już czasu budził on jednak wiele obaw wśród Polaków, bowiem historia opowiedziana w tym filmie jest ściśle związana właśnie z Polską i zastanawiano się, czy nie będzie on miał antypolskiego wydźwięku i czy nie zafałszuje historycznych faktów. Czy te niepokoje były słuszne?
Life - recenzja
26-03-2017 19:27

Life - recenzja

"Life" to thriller w klimacie science fiction, który na ekrany kin w Polsce wszedł 24 marca 2017 roku. Już na wiele dni przed premierą wzbudzał wiele emocji, a oczekiwania widzów rosły. Czy apetyty zostały zaspokojone i film można uznać za kolejny hit?
Power rangers - recenzja
24-03-2017 21:38

Power rangers - recenzja

Chyba każdy, kto dorastał w latach 90-tych doskonale zna Power Rangersów. Czy jednak w roku 2017 ta historia może okazać się ciekawa? Wielu się spodziewało, że absolutnie nie i kinowa wersja kultowego serialu okaże się klapą godną wojowniczych żółwi Ninja. Ale tak się nie stało - "Power Rangers" to całkiem przyzwoite kino, bazujące nie tylko na sentymentach dzisiejszych trzydziestolatków.