Ukryte piękno - recenzja

06-01-2017 13:22
autor: avatar maniek
"Ukryte piękno" to poruszający dramat w wykonaniu Davida Frankela, wielu widzów po obejrzeniu tego filmu twierdzi, że przypomina on do złudzenia "Opowieść Wigilijną" naszych czasów. Połączenie to jest bardzo dobre, ponieważ wiele elementów naprawdę przypomina wyżej wymieniony film, jednak jest tak wykonany, że ogląda się go bardzo przyjemnie, pomimo kilku małych wad, które niewątpliwie posiada.
Reżyser zadbał o idealną obsadę filmu, nie można chcieć więcej. Nominowani do Oscara - Will Smith, który wcielił się w główną rolę Howarda, Edward Norton, Keira Knightley oraz zdobywycy tej prestiżowej nagrody: Kate Winslet, Helen Mirren świadczą o najwyższym poziomie gry aktorskiej, dzięki czemu film jest bardzo poważny, gra aktorska to najwyższy poziom a postacie znakomicie wcielają się w swoje role, choć można mieć także trochę uwag, że tacy aktorzy nie zostali "wykorzystani" do końca, można było na pewno więcej wydobyć z ich umiejętności. Edward Norton, który w swojej roli wygląda na zmęczonego, Kate Winslet raczej jako statystka, bez żadnego błysku no i Helen Mirren, jedyna z tej trójki, która może się na ekranie podobać, jednak pomogła jej w tym rola śmierci, dzięki której jest ogromną zagadką.

Zdjęcie: 3


Dlaczego można "Ukryte piękno" porównać do "Opowieści Wigilijnej"? Po pierwsze, zamiast duchów świąt: przeszłych, przyszłych i teraźniejszych w filmie ujrzymy trzy inne uosobienia - śmierć, miłość oraz czas, do których główny bohater Howard Inlet pisał listy. Howard to zdradzona osoba, mężczyzna, który musiał pochować własną córkę, a jak wiadomo nie ma nic gorszego dla rodzica niż pogrzeb własnego dziecka. Jest zagubiony, osoby w jego otoczeniu uznają go za osobę z problemami psychicznymi. Inlet bez chęci do życia postanawia pisać listy, okazuje się, że są one zaadresowane nie do osób, ale do bytów, do pojęć abstrakcyjnych, czyli śmierci, miłości i czasu. Próbuje on znaleźć dzięki tym listom odpowiedzi na najtrudniejsze dla niego pytania. Ku zdziwieniu zarówno widza jak i głównego bohatera, spotyka on adresatów swoich listów. Jak się okazuje są to aktorzy wynajęci przez zatroskanych wspólników, którym bardzo zależy aby Inlet wrócił do normalności, gdyż firma zaczyna przynosić straty, obroty maleją a depresja głównego bohatera wręcz rujnuje firmę. Trzej aktorzy wcielający się w rolę śmierci, miłości i czasu przypadkowo spotykają głównego bohatera. Eksperymentalna psychoterapia, bo właśnie tym miało być dla wspólników Howarda wynajęcie aktorów przynosi bodziec zewnętrzny dla bohatera, jednak czy to pomoże? Odpowiedzmy sobie sami po obejrzeniu tego filmu.

O ile do obsady aktorskiej większych zastrzeżeń mieć nie można, to wielu widzów odniesie wrażenie podczas oglądania filmu, że sam reżyser i scenarzysta nie dali od siebie 100% możliwości. Postacie wykreowane przez Allana Loeba są raczej monotonne, nudne a sceny bardzo przewidywalne, bez większego "polotu". Jeśli chodzi o reżysera, to trzeba przyznać, że z taką obsadą aktorską mógł znacznie więcej, dialogi często dość sztuczne, choć odegrane idealnie i może tak tego nie było widać, ale na pewno reżyser w tym filmie jest bardzo przewidywalny, wszystko z góry nakreślone da się przewidzieć, przez co film może być na tyle ciekawy.


Zdjęcie: 6


Dobrze chociaż, że w tym dramacie jest znakomity soundrack. Wiele z tych piosenek naprawdę może się spodobać i to nie tylko w filmie, a także jako zwykła muzyka do słuchania. Muzyka dobrze oddaje uczucia w filmie, przyjemnie się tego wszystkie słucha i trzeba naprawdę to oddać - soundtrack jest wręcz idealny jeśli chodzi o ten film, stanowi bardzo mocny punkt filmu.

Podsumowując, można było spodziewać się po tym filmie więcej, jednak warto obejrzeć film Davida Frankela. Można powiedzieć, że jest to film, który można zobaczyć po kolacji wigilijnej w gronie rodzinnym, czy dla młodzieży podczas lekcji. Film jest na pewno wartościowy, ma głębokie przesłanie, znakomitą obsadę aktorską i opowiada naprawdę ciekawą historię zagubionego człowieka z wieloma problemami - Howarda Inleta. Oglądając ten film można się na prawdę wciągnąć i wiele, szczególnie mniej wymagających osób, obejrzy go z przyjemnością.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy