Paterson - recenzja

30-12-2016 13:45
autor: avatar mmad
Premiera każdego nowego filmu Jima Jarmuscha to wydarzenie w filmowym światku. Reżyser i scenarzysta w jednym niemal zawsze zaskakuje. I zaskoczył także tym razem. Jego nowy obraz jest zdumiewająco zwykły. Choć nie brakuje mu ani przesłania, ani klimatu.
Jarmusch ma za sobą wiele filmów, które uchodzą za kultowe. Na przykład "Kawa i papierosy", "Ghost Dog: Droga samuraja" czy też "Broken Flowers" sprzed jedenastu lat. Ostatnio jednak jego forma nieco spadła - niedawne "Tylko kochankowie przeżyją" czy "The limits of control" już nie spotkały się z takimi zachwytami ze strony widzów czy krytyków.

Na szczęście "Paterson" nawiązuje do najlepszych filmów Jarmuscha. Głównym bohaterem produkcji jest tytułowy Paterson (w tej roli Adam Driver). Trudno go uznać za kogoś niezwykłego - na co dzień kieruje miejskim autobusem, wieczorami pisze wiersze. Jego poezja jest zresztą całkiem niezła, przynajmniej tak uważa jego dziewczyna, Laura, która bezustannie namawia go, by opublikował swoje prace. Do tego Paterson dzielnie znosi dziwactwa swojej kobiety i pociesza wiecznie zdołowanego kolegę z pracy. Generalnie jednak w filmie niewiele się dzieje. Ot, zwyczajne amerykańskie miasteczko, zwyczajni ludzie, zwyczajne wydarzenia. Jedną z niewielu rzeczy które burzą tą monotonię jest na przykład? awaria miejskiego autobusu.



Siłą filmu - jak to zresztą często bywało u reżysera - są detale. Miasto, w którym dzieje się akcja nazywa się Paterson, czyli dokładnie tak samo jak bohater. Miasto zresztą wcale nie jest fikcyjne - naprawdę się mieści w amerykańskim stanie New Jersey. Co ciekawe, związany z nim był William Carlos Williams, ulubiony poeta filmowego Patersona.

Cały film to pochwała zwyczajnego, banalnego życia. Nie oglądamy tu małomiasteczkowej Ameryki, którą oglądamy w większości filmów czy seriali. Żadnych gangsterów, szalonych karierowiczów czy polityków, ogarniętych chorą żądzą władzy. Po prostu ludzie, którzy wykonują swoją pracę, a po godzinach mają czas na swoje dziwactwa.

Świetne są tu dialogi. Rozmowy bohaterów to coś pomiędzy pastiszem a banalną pogawędką. Jarmusch jest jedną z niewielu osób, która potrafi z tego zrobić sztukę.



Doskonałym posunięciem był wybór Adama Drivera na głównego bohatera. Choć ten 33-letni aktor nie jest specjalnie doświadczony, to już jego styl stał się charakterystyczny. W roli kierowcy autobusu ze skomplikowaną duszą jest niemal bezbłędny. Także kreacja dziewczyny kierowcy jest bardzo udana. W tej roli wystąpiła Golshifteh Farahani, gwiazda irańskiego kina. Jako zwariowana dziewczyna z amerykańskiej prowincji wypadła jednak jak najbardziej przekonująco.

"Paterson" nie jest może tak udanym filmem, jak "Kawa i papierosy", ale to także niezwykle solidna produkcja. Prostota we współczesnym kinie rzadko dobrze się sprzedaje. A może po prostu niewiele osób potrafi ją tak dobrze w filmie wykorzystać. W każdym razie Jarmusch ciągle to potrafi. Do tego ten film nastraja niezwykle pozytywnie. A to też nieczęste, jeśli chodzi o amerykańskie filmy.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy