Underworld: Wojny krwi - recenzja

13-12-2016 12:57
autor: avatar mmad
Gdy seria filmów jest tak popularna i zyskowna, jak "Underworld" to wiadomo, że będą powstawać coraz to nowe części. Ta jest już piąta, i - jak można się było domyślić - jest najbardziej przewidywalna z całej serii.
Nie da się ukryć, że w całym filmie najciekawszy jest fakt, że debiutuje on w naszym kraju? aż miesiąc przed amerykańską premierą! A to niezwykle rzadki wypadek w filmowym świecie. Niestety, nikt tu nawet nie stara się ukryć, że ten film to po prostu kolejna próba odcinania kuponów z lat świetności "Underworld". Pierwszy film z serii wszedł do kin trzynaście lat temu i odbił się całkiem sporym echem - wywindował karierę Kate Beckinsale i, przede wszystkim, zapoczątkował erę wilkołaków i podobnych stworzeń w hollywódzkim kinie. To, co jednak udało się Lenowi Wisemanowi w pierwszym filmie, to stworzenie całkiem ciekawego uniwersum, w którym obok ludzi istnieją wampiry i wilkołaki zwane Lykanami. Historie w serii były na początku bardziej udane, potem trochę mniej, ale wiadomo, że jeśli udało się w filmie wykreować ciekawy wszechświat, to fani i tak będą chcieli obejrzeć kolejne części.



Tym razem także mamy do czynienia z walką pomiędzy wampirami oraz wilkołakami, no i oczywiście z piękną Selene w centrum konfliktu. Ta, jak to już bywało, ucieka zarówno przed jedną, jak i drugą rasą. I to właściwie najważniejsze, co trzeba wiedzieć o fabule "Underworld". Reszta w filmie to walki w całkiem ciekawej scenerii, no i rzecz jasna, Kate Beckinsale, która wciąż ma rzesze fanów. W tej części jest zdecydowanie więcej samej akcji (i krwi), niż czegokolwiek innego. Może ma to swój sens, bo w końcu wszystko co można było wycisnąć z wątków fabularnych, już wyciśnięto w poprzednich czterech częściach.

Tym razem za kamerą stanęła Anna Foerster. Co ciekawe, ta niemiecka artystka filmowa ma bardzo niewielkie doświadczenie w reżyserii i to jest właściwie jej debiut przy tak poważnej produkcji. Niestety, brak doświadczenia widać, bo mimo świetnej scenografii, kostiumów i niemałego budżetu, od razu czuć, że tu coś po prostu nie gra. Nie da się ukryć, że pierwsze dwa filmy z serii, za którymi stał Len Wiseman, były dużo lepiej zrealizowane. Eksperymenty z innymi reżyserami nie wyszły franczyzie zbyt dobrze.

 

 



Jednym słowem, "Wojny krwi" to po prostu jeden z tych filmów, na którym czas może i spędzamy całkiem dobrze, ale większość zapominamy zaraz po wyjściu z seansu. Być może po prostu producenci obrazu odpuścili sobie robienie czegoś bardziej ambitniejszego, licząc, że fani serii i tak tłumnie odwiedzą kina?

Jeśli chodzi o obsadę, to mamy tu Kate Beckinsale i długo, długo nic. Bo w końcu trudno uznać Theo Jamesa, Tobiasa Menziesa czy Larę Pulver za aktorów szerzej znanych kinomanom. Tym razem ich gra też jest co najwyżej poprawna. Samej Beckinsale granie Selene chyba już tak weszło w krew, że trudno w tej roli wyobrazić sobie kogokolwiek innego.

Polskiego widza może zaciekawić fakt, że większość scen kręcono w czeskiej Pradze. Szkoda, że w rywalizacji o względy hollywódzkich twórców przegrywamy tak bardzo z naszymi południowymi sąsiadami.. Pocieszyć może nas za to fakt, że film jest już u nas w kinach, a w Stanach zadebiutuje dopiero szóstego stycznia.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy