Sully - recenzja

03-12-2016 18:39
autor: avatar maniek
Bohaterstwo, tak bardzo tego w dzisiejszych czasach potrzebujemy. Wiele osób kreuje się na bohaterów, choć niekoniecznie nimi są i nie zwraca się uwagi na tych prawdziwych, którzy potrafią jedną prostą decyzją uratować wiele ludzkich istnień. O tym właśnie opowiada film "Sully" w reżyserii Clinta Eastwooda.
Jest to typowy film biograficzny, głównym bohaterem jest Chesley "Sully" Sullenberger w którego rolę wcielił się Tom Hanks. Jest on główną postacią i praktycznie można rzec, że tylko wokół niego kręci się akcja w tym filmie. Jest to pilot amerykańskich linii lotniczych znany z tak zwanego "Cudu na rzece Hudson", kiedy to z niedziałającymi silnikami zaraz po starcie nie spanikował i nie spowodował tragedii chociażby uderzając w centrum miasta, tylko osadził bezpiecznie samolot na tafli wody. O tej historii z 2009 roku słyszał chyba każdy.



Jednak Eastwood w swoim filmie zwraca uwagę na inne czynniki, oczywiście jest pokazane życie głównego bohatera i to jakiego cudu dokonał, jednak reżyser pokazuje to nieco z innej strony. Z wielkiego czynu, wręcz cudu jakiego dokonał pilot zrobiono z niego kozła ofiarnego winnego ogromnej katastrofy, nikogo nie obchodziło, że uratował wiele ludzkich żyć i nie spowodował ogromnych strat, bo nie trudno się domyślić co by się stało gdyby samolot spadł w samym centrum Nowego Jorku. Skupiono się na udowodnieniu złych decyzji Sully?ego i zrobienie z niego osoby winnej katastrofy. On nie uratował wielu osób, on spowodował katastrofę - tak możemy wnioskować z filmu.

Niestety to bardzo zmienia głównego bohatera. Chesley Sullenberger zaczyna się gubić, zmienia go tak jakby druga osoba - wyimaginowana przez media i dziennikarzy. Ludzie się nim zachwycają, uznają go za bohatera, pokładają w nim ogromne nadzieje, jednak również są takie osoby, które kwestionują jego dokonania. To właśnie oni zarzucają mu, że popełnił ogromny błąd i tylko opatrzności bożej może zawdzięczać fakt, że nikt w tej katastrofie nie zginął. Clint Eastwood w swoim filmie próbuje nam przekazać kulisy śledztwa i całej sprawy, którą prowadziła Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu. Możemy mieć więc wrażenie, że mają oni za zadanie doszukać się jakiejkolwiek dziury w całym, obalić bohatera i uczynić z niego kozła ofiarnego.



Efekty specjalne, muzyka - to wszystko jest w cieniu śledztwa. To jest głównym motywem filmu i według reżysera widz powinien się skupić właśnie na tym a nie na pobocznych kwestiach. Nawet samo lądowanie na rzece nie jest w tym filmie najważniejsze, choć oczywiście znajdziemy w filmie moment katastrofy, pokazanie całej akcji ratunkowej, czyli to, co ciekawi ludzi najbardziej, jednak to nie tu się liczy najbardziej, gdyż historia kręci się wokół postaci głównego bohatera i trzeba przyznać, że Tom Hanks jest bardzo uniwersalnym aktorem i również w tę rolę wcielił się znakomicie. Chcemy go poznawać i zrozumieć jego myślenie, zobaczyć jakim był człowiekiem, gdyż pomimo oskarżeń i zarzucania mu błędów, podjął taką decyzję, która pozwoliła wszystkim przeżyć i z czystym sumieniem może przyznać przed samym sobą, że w tak trudnej sytuacji w jakiej się znalazł - nikogo nie zabił, a katastrofa była naprawdę bardzo blisko, jeden błąd i wszystko mogło by się skończyć zupełnie inaczej i nie mielibyśmy "cudu nad rzeką Hudson" tylko "katastrofę na rzece Hudson"

Podsumowując, trzeba przyznać, że Clint Eastwood miał pomysł na zrealizowanie filmu, nie jest to pokazanie suchej katastrofy samolotu i jego okoliczności, lecz wplecenie bardzo ciekawej historii z wątkami zachowania ludzkiego i pokazanie dużych wad w myśleniu i zachowaniu. Można tylko żałować, że już na początku filmu reżyser zdradził swoje podejście do tego filmu i przekazał nam gotową tezę, którą będzie udowadniał. Znacznie ciekawiej by było, gdybyśmy dowiedzieli się tego na końcu i mogli sami wgłębić się w to śledztwo i sformułować własne wnioski. Pomimo tego jednak można uznać, że reżyser zrobił wszystko, aby film oglądało się ciekawie, żaden widz nie powinien się nudzić na kinowej sali.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy