Osaczona - recenzja

29-11-2016 10:07
autor: avatar mmad
Minęło już 15 lat od momentu, gdy David Lynch uczynił z Naomi Watts gwiazdę pierwszej kategorii, angażując ją do głównej roli w "Mulholland Drive". Od tego czasu aktorka wybiera czasem lepsze, czasem gorsze filmy. Niestety, thriller Farrena Blackburna to zdecydowanie ten drugi przypadek.
Trzeba od razu zaznaczyć jednak, że to nie przez rolę Watts film Blackburna - dyplomatycznie rzecz ujmując - raczej nie wystartuje w wyścigu do Oscarów. To po prostu wtórny, przewidywalny obraz, w którym jedna klisza goni drugą. Szkoda, bo plakat promocyjny, przedstawiający nagą, cierpiącą Watts w wannie, był całkiem intrygujący. Niestety, kreatywności starczyło twórcom filmu na niewiele więcej.



Obraz opowiada historię Mary Portman, pani psycholog, której parter ucierpiał niegdyś w strasznym wypadku. Dziś jest przykuty do łóżka i Mary musi się nim bezustannie opiekować. Pani psycholog jednak w pewnym momencie zaczyna słyszeć dziwne głosy. Lekarstwem na jej coraz gorszy stan staje się opieka nad małym Tomem, jej pacjentem (w tej roli Jacob Trembley). Chłopiec jednak znika w pewnym momencie podczas mroźnej, śnieżnej nocy, do tego w niezwykle dziwnych okolicznościach. Mary postanawia ją odnaleźć.

Na pewno główna wada tej produkcji to jej wtórność. Posiadłość Portman jest na odludziu, a
załamanie pogody do tego w zasadzie w ogóle odizolowuje ją od świata. Ile razy to widzieliśmy? Podobnie jest z większością scen w tym filmie - jeśli się widziało trochę horrorów, to trudno nie mieć tu poczucia déj? vu. Twórcy zresztą chętniej by sklasyfikowali ten film nie jako horror, lecz jako thriller psychologiczny. Problem w tym, że naprawdę ciężko doszukać się w tym filmie jakiejkolwiek głębi. Owszem, w filmie są pokazane różne patologie, ale żadna z nich nie jest zobrazowana w zbyt przekonujący sposób.



Nie wszystko jest w tym filmie zupełnie złe. Często jesteśmy wpuszczani na manowce i zaskakiwani przez scenariusz, niczym w rasowym thrillerze. Inna sprawa, że rasowi fani gatunku raczej wszystko przewidzą i będą się nudzić aż do finału. Nieźle dają sobie radę aktorzy. Dobra jest sama Watts, która nie uratowała tego filmu nie dlatego, że nie potrafiła. Po prostu jej postać została tak słabo napisana, że raczej uratować się po prostu tego nie dało. Lepiej radzi sobie młody Charlie Heaton, znany do tej pory głównie ze "Stranger Things" Netflixa. Jeśli by szukać innych pozytywnych elementów, to można do tego dodać same plenery. Górzysty stan Maine, zwłaszcza podczas śnieżyć, robi całkiem przerażające wrażenie.

Dzięki filmowi z Watts wypłynąć na szerokie wody próbował z pewnością reżyser Farren Blackburn, znany dotychczas z kręcenia seriali telewizyjnych. Niestety, powinien jeszcze trochę tam poćwiczyć sztukę filmową, zanim się zabierze za arcytrudny - wbrew pozorom - gatunek, jakim jest thriller. Naprawdę jednak trudno zrozumieć Watts, że zgodziła się zagrać w tym filmie. Nawet jeśli jej kariera nieco przyhamowała w ostatnich latach, to jednak ciągle granie w przewidywalnych horrorach to nie jej poziom.

Więcej o filmie "Osaczona"
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy