"Przełęcz ocalonych" - recenzja

07-11-2016 11:06
autor: avatar maniek
"Przełęcz ocalonych" to najnowsza produkcja Mela Gibsona, reżysera znanego z takich filmów jak „Brave Hart – waleczne serce” czy „Pasja”. Niewątpliwie jest to jeden z największych reżyserów wszechczasów a najnowsza produkcja znów pokazuje jego znakomity talent reżyserski.
Jest to film oparty na faktach, wręcz można powiedzieć biografia Desmonda Dossa, jednego z bardziej znanych bohaterów amerykańskich, który zasłynął ze słów „Gdy inni będą odbierać życie, ja będę je ratował” wypowiedzianych w kontekście walk wojennych. Film opowiada właśnie o jego losach, o tym jak silną miał osobowość, że się nie poddał kiedy kompani w wojsku go wyśmiewali i nazywali zwykłym tchórzem, gdyż według nich bał się on wziąć w dłoń karabin i iść na wojnę. Jak pokazał czas Desmond Doss bez oddania chociażby jednego strzału, bez zabicia jakiegokolwiek wrogiego żołnierza przeżył wojnę ratując ponad 70 przyjaznych żołnierzy, którzy zrozumieli jaki błąd popełnili nazywając go tchórzem. Film znakomicie oddaje wiarę tego człowieka i jego wartości, pokazuje wręcz ideał człowieka, fakt, że zmienianie świata należy rozpocząć od siebie a inni się do nas dołączą. Jest to szczytna idea lecz w dzisiejszych czasach bardzo trudna do osiągnięcia co na przestrzeni całej produkcji można dostrzec, po trudności drogi jaką przebył Desmond Doss.



Jak to jest w filmach Mela Gibsona, efekty specjalne są wręcz fenomenalne. Dodatkowo jest to film wojenny, więc było je gdzie umieścić i reżyser wywiązał się z tego zadania idealnie, do czego zresztą przyzwyczaił nas w swoich wcześniejszych produkcjach. Film pod tym względem ogląda się znakomicie i można go umieścić pod tym względem do czołowych filmów na światowych rankingach.

W rolę głównego bohatera wcielił się w tym filmie Andrew Garfield. Jeśli chodzi o resztę obsady aktorskiej nie ma się do czego przyczepić, Sam Worrington jako Kapitan Glover, Luke Bracey jako Smitty Ryker czy Teresa Palmer wcielająca się w rolę Dorothy Shutte to na prawdę bardzo ciekawie dobrana ekipa utytułowanych aktorów z najwyższej półki, która zagrała w produkcji Mela Gibsona, jednak czy ktoś by reżyserowi takiego pokroju mógł odmówić? Gibson dostał takich aktorów jakich sobie zażyczył a cały film pod względem gry aktorskiej wypadł znakomicie – inaczej po prostu być nie mogło.



Jest to film z morałem, bogatym, życiowym scenariuszem, ale nie tylko, ponieważ również zafascynuje osoby interesujące się wojną a przede wszystkim tą drugą, światową. Walki pomiędzy wojskiem amerykańskim a Japonią o posiadłości na Pacyfiku czy wszechobecne w filmie sceny walk, wiernie oddane umundurowanie obu stron, wyposażenie wojenne i przygody żołnierzy na polu bitwy to również bardzo ciekawa część tego filmu. W dodatku w filmie wtrącony jest wątek miłosny głównego bohatera w stosunku do Dorothy Shutte przez co film można uznać za kompletny. Wątki poboczne są bardzo ciekawe i stanowią o tym, że film nie jest nudny i przez cały czas jego trwania jesteśmy w pełni na nim skupieni i nie grozi nam zaśnięcie w kinie. Monotonii w filmie nie ma wcale i to trzeba uznać za ogromny atut, gdyż film ogląda się niezwykle przyjemnie, pomimo całkiem długiego czasu trwania, bo jest to nieco ponad 2 godziny i 10 minut. W dzisiejszych czasach, w dobie filmów o długości mniej więcej 80-110 minut, zrobienie filmu ponad 130 minutowego, który naprawdę chce się oglądać przez cały jego metraż jest bardzo trudne.

Ogólnie rzecz ujmując film wykonany jest bardzo dobrze, nie ma się do czego przyczepić. Jednak budżet tego filmu, jeden z najlepszych reżyserów i znakomicie dobrana obsada aktorska musiała po prostu tak się skończyć – „Przełęcz ocalonych” ogląda się naprawdę z olbrzymią przyjemnością, film działa zarówno na emocje człowieka, pozwala przemyśleć kilka spraw życiowych i tego czy my bylibyśmy w stanie poświęcić się dla naszych prawd życiowych i wierzeń, ale również stanowi świetne kino akcji dla wielbicieli tego typu filmów. Będzie to na pewno jeden z tych filmów, które niczym „Szklana pułapka” czy „Szybcy i wściekli” będą pokazywane dość często w telewizji i staną się klasykiem.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy