Ja, Daniel Blake - recenzja

29-10-2016 17:49
autor: avatar maniek
„Ja, Daniel Blake” to znakomity dramat społeczny w wykonaniu Kena Loacha – reżysera bardzo utytułowanego, jednak może nie najbardziej popularnego. Nie tworzy on filmów, które w ciągu kilku dni od premiery zawojują cały świat. Reżyser ten wziął na siebie ciężar tworzenia filmów pouczających, pokazujących błędy systemu politycznego a przede wszystkim ciężki los człowieka.
Taki właśnie jest film „Ja, Daniel Blake”. W rolę tytułowego bohatera wcielił się Dave Johns – niezbyt znana postać ze świata kina, jednak znakomicie poradził sobie ze swoją rolą. Daniel Blake to mężczyzna w starszym wieku, schorowany i przeżył zawał, który uniemożliwiał mu podjęcie jakiejkolwiek pracy zarobkowej według lekarzy. Jednak pewien dzień zmienił życie bohatera o 180 stopni. Nieludzkie urzędy rozpoczęły wojnę z Danielem skutecznie zabierając mu rentę twierdząc, że jest on całkowicie zdolny do pracy, gdyż potrafi schować jakąś rzecz do kieszeni i jest w stanie przejść 50 metrów. Taki błahy test pozbawił go środków do życia a apelację mógł złożyć tylko za pośrednictwem internetu. Problem w tym, że Daniel Blake to stolarz, który nigdy w życiu nie używał komputera.



Film ten dobitnie pokazuje kilka problemów, między innymi słabość jednostki w starciu systemem, można wręcz rzec, że nasz tytułowy bohater to postać tragiczna – nie ważne jaką decyzję podejmie, będzie ona niosła za sobą sporo negatywnych konsekwencji. Jeśli się podda to albo nie będzie miał środków do życia, albo jeśli pójdzie do pracy zarobkowej nie wytrzyma tego fizycznie, gdyż po zawale nie może on pracować. Błędy w systemie skutecznie utrudniły mu życie. W dodatku film pokazuje Daniela jako postać wręcz idealną, bardzo pomocną otoczeniu. Możemy to zauważyć w momencie, kiedy poznał Katie – nie chciano jej przyjąć u lekarza a Daniel Blake chciał jej pomóc prosząc osobę pierwszą w kolejce o przepuszczenie kobiety. Niestety sytuacja ta skończyła się wyrzuceniem obu osób – Daniela i Katie, co później zaowocowało bardzo ciekawą relacją między nimi. Ze względu na różnicę wieku trudno tutaj o miłość, lecz byli bardzo blisko siebie.



Daniel wraz z Katie mieli ten sam problem – oboje walczyli z systemem państwowym, który był wobec nich bardzo niesprawiedliwy, jednak znakomicie zostało to pokazane przez reżysera – bój ten jest niczym walka z wiatrakami, nie ważne co bohaterzy by wymyślili, ponieważ uwikłania systemu prawnego są dla prostej osoby nie do przejścia. W końcu nie pozostało Danielowi już nic, tylko na oczach gapiów zacząć malować po miejskich murach niczym zwykły chuligan. Jest to scena pokazująca bezradność bohatera w starciu z systemem. Właściwie człowiek wtedy nie wie z kim walczy, ponieważ od jednego urzędu musimy iść do drugiego a potem jeszcze w kolejne miejsca należy kontaktować się przez internet. Z systemem, który pokazuje nam reżyser jest jak z demokracją według Winstona Churchilla – twierdzi on, że „demokracja to najgorsza forma rządów, lecz lepszej jeszcze nie wymyślono”. Podobny stosunek do panującego systemu i zasad rządzących światem ma Ken Loach.

Film ten ogląda się bardzo przyjemnie, można wręcz utożsamić się z bohaterami, którzy przechodzą bardzo ciężkie chwile w życiu. Dobrze dobrana muzyka, brak efektów specjalnych – to wszystko składa się na znakomitą atmosferę i klimat tego filmu, który ogląda się znakomicie.



Podsumowując, film ten jest przedstawieniem tego, czym zajmuje się Ken Loach od dłuższego czasu. Jest to produkcja typowo polityczna, negująca dzisiejsze urzędy i ich tok działania. Reżyser nawet trochę przesadzając czasami chce jak najbardziej uwypuklić błędy systemu, aby prosty człowiek mógł zwrócić na nie uwagę i mógł dłużej podumać nad tym, jak naprawdę jest. Czasami możemy nie zwracać na to uwagi w naszym codziennym, zabieganym życiu i dopiero spostrzegamy błędy urzędowe i zawirowania w załatwianiu jakichkolwiek spraw, kiedy sami musimy coś zrobić. Często nas to nie dotyka bezpośrednio, dlatego wiele osób może nie rozumieć problemu. I z tego powodu takie firmy są bardzo ważne w światowym kinie, gdyż zwracają uwagę na bardzo ważne kwestie w naszym życiu
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy