Jack Reacher: Nigdy nie wracaj - recenzja

26-10-2016 10:28
autor: avatar mmad
Reacher - bohater kultowych dla wielu książek Lee Childa - powraca na duży ekran. Wyszła przyzwoita produkcja sensacyjna, ale przez kilka niezrozumiałych posunięć twórców, film jest dużo gorszy niż można by się spodziewać.
Główny bohater to były major żandarmerii wojskowej armii amerykańskiej. Całe jego życie było podporządkowane służbie, dlatego gdy z niej odszedł, postanowił zmienić swój styl życia o 180 stopni - nie ma prawa jazdy, żadnych bagaży, pieniędzy, pracy? Co więc robi? Podróżuje przez Stany szukając przygód - a częściej - po prostu kłopotów. Ale zawsze staje po stronie sprawiedliwości (choć prawo nagina całkiem często). Wydawać by się mogło, że to wręcz idealna postać dla wysokonakładowej, hollywódzkiej produkcji. Niestety, druga ekranizacja przygód Reachera rozczarowuje tak samo jak pierwsza. Chyba tym, co najbardziej ?nie gra? w tym wszystkim jest odtwórca głównej roli. Reacher, którego znamy z książek, jest piekielnie inteligentny, ale to facet, który wychowywał się w bazach wojskowych. Jest wysoki, umięśniony, i przede wszystkim - zawsze wie jak przetrwać, nawet w najtrudniejszych warunkach. I jak ma się ten opis do Toma Cruise?a? No cóż, zupełnie nijak. To po prostu człowiek z zupełnie innej bajki. Decyzji, że to on ma się wcielić w tę rolę po prostu nie da się obronić. Kolejny błąd twórców "Nigdy nie wracaj", to chronologia, a właściwie jej brak. Na duży ekran postanowiono przenieść tym razem jedną z późniejszych powieści Childa. A to zupełnie nie ma sensu. Każdy widz, który nie zna książek, nie zrozumie, dlaczego w filmie tak ważny jest powrót Reachera do specjednostki żandarmerii. Nie będzie wiedział też dlaczego tak naprawdę z niej odszedł. Gdyby filmy były realizowane po kolei, wyszłoby to zdecydowanie lepiej.



A co jest osią filmu? Jak już zaznaczyłem, bohater wraca do swojej jednostki - osławionej ?110-tki?, której był niegdyś legendarnym dowódcą, zanim zaszedł za skórę ważnym generałom. Reacher chce się spotkać z major Susan Turner, która teraz dowodzi "110-tką". A raczej dowodziła, bo Reacher zamiast niej spotyka aroganckiego podpułkownika Morgana, który ją zastąpił. I oznajmia mu, że pani major trafiła za kratki, podejrzana o.. szpiegostwo. Zdaniem Reachera to nie może być prawdą - dlatego zaczyna drążyć temat. I trafia na olbrzymi spisek w U.S. Army? Cała historia jest zgrabnie opowiedziana i wciągająca. Szkoda tylko, że większy nacisk w filmie położono na samą akcję, niż na kryminalną zagadkę. Tak samo zresztą było w poprzedniej ekranizacji - "Jedym strzałem". Tym razem jest to jednak jeszcze bardziej wyraźne. A szkoda, bo w książkach - choć są raczej klasyfikowane jako sensacyjne - często to zagadki są najważniejsze, a wszystko rozwija się często jak w najlepszych kryminałach.



Jedną z lepszych decyzji reżysera Edwarda Zwicka było za to zatrudnienie Cobie Smulders w roli pani major Turner. Jest dużo bardziej przekonująca niż odtwórca głównej roli. Całość natomiast to nie najgorszy film sensacyjny, ale niestety nic więcej. A szkoda, bo Reacher jest tak ciekawą postacią, że z całą pewnością zasługuje na lepszą ekranizację.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy