Inferno - recenzja

18-10-2016 20:38
autor: avatar mmad
W roku 2016 być może nazwisko Dana Browna nie budzi już takich emocji, jak jakąś dekadę temu. Dzisiaj jeśli jest głośnym nazwiskiem w popkulturze, to głównie za sprawą kolejnych filmów Rona Howarda. Bronią się one co prawda jako przyzwoita rozrywka, ale dla prawdziwych fanów teorii spisowych muszą być jednak niemałym rozczarowaniem.
Tym razem profesor Robert Langdon budzi się we Florencji z raną postrzałową - i do tego zupełnie nie ma pojęcia dlaczego znalazł się w miejscu, w którym się znalazł. Początek jest zatem całkiem intrygujący - i przywodzi na myśl zarówno przygody Jasona Bourne?a, jak i komedię "Kac Vegas". Ale dalej jest już bardziej sensacyjnie, niż intrygująco. Najpierw próbuje go zabić płatna morderczyni, a potem on musi oczywiście uciekać - przez tak malownicze miejsca, jak Florencja, Wenecja czy Istambuł. No i musi odpowiedzieć na pytanie, czemu prześladują go dziwne, apokaliptyczne wizje. Całość składa się w typowy, nieźle zrealizowany współczesny film sensacyjny z domieszką teorii spiskowych, no i kilkoma atrakcjami dla miłośników sztuki. Tylko tyle czy aż tyle? "Inferno" to całkiem niezła, dynamiczna produkcja, którą nieźle się ogląda. Ale pamiętając, jak wielki sukces powieści Dana Browna osiągnęły dekadę temu, chciałoby się jednak czegoś więcej. Te książki osiągnęły status niemal kultowych, pobudzając wyobraźnię milionów czytelników, a dla niektórych były wręcz dowodem na ogarniający cały świat wielki spisek. Niestety, najnowsza produkcja Howarda za bardzo wyobraźni nie pobudza. To kawał niezłej rozrywki, o której szybko zapominamy po wyjściu z kina. Być może po prostu tempo jest za szybkie? Znowu, przypomina to dynamiczne filmy o Bournie. A to nie sprzyja budowaniu specyficznej atmosfery i dreszczu emocji, które znamy z powieści Dana Browna.



Trzeba jednak zaznaczyć, że "Inferno" ma podobne wady, jak i zalety poprzednich filmów, bazujących na powieściach Browna. Komu więc podobały się "Kod da Vinci" i "Anioły i demony", ten i tym razem zawiedziony nie będzie.

Jeśli chodzi o obsadę, to główne skrzypce gra znowu Tom Hanks. I choć jest to naprawdę dobra rola, to można mieć momentami wrażenie, że to trochę teatr jednego aktora. Felicity Jones jako lekarka Sienna - główna towarzyszka profesora - została naprawdę mocno skrzywdzona przez scenariusz, który nie daje jej właściwie żadnego pola do popisu. Podobnie inni aktorzy, jak Omar Sy czy Ben Foster - może próbują się popisać, ale tak naprawdę muszą się zadowolić miejscem w cieniu Hanksa. Ten został na potrzeby filmu mocno odmłodzony - nie ma tym razem ani jednego siwego włosa! Ale ciągle jest w tej roli bardzo wiarygodny - wydaje się, że trudno by znaleźć kogoś, kto mógłby lepiej wcielić się w rolę Langdona.



Stara mądrość mówi, że ekranizacje są zazwyczaj dużo gorsze, niż książki, na bazie których powstają. W tym przypadku trudno się z tym nie zgodzić. Ale widzowie mimo wszystko chodzą na filmy o profesorze Langdonie. Poprzednie dwie produkcje osiągnęły tak duży sukces, że już dziś wiadomo, że ekranizacji doczeka się inna powieść Browna - "Zaginiony symbol".
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
W starym, dobrym stylu - recenzja
11-04-2017 10:01

W starym, dobrym stylu - recenzja

Doborowe trio zdobywców Oscarów: Michael Caine, Morgan Freeman i Alan Arkin w rolach emerytów, którzy wkurzeni wykorzystywaniem ich przez system i wielkie banki, planują zemścić się na nich przełamując stereotypy spokojnych i uległych staruszków. "W starym, dobrym stylu" to klasyczna historia napadu na bank, szczególnie lubiana przez Hollywood.
Polecamy
Najnowsze newsy