The Grand Budapest Hotel - recenzja

20-09-2015 11:13
autor: avatar maniek
"The Grand Budapest Hotel" to świetny film w reżyserii samego Wesa Andersona, twórcy kasowego hitu "Moonrise Kingdom". Dzieło to, jak zwykle w przypadku tego reżysera, skomponowane jest w sposób niebanalny. Fabuła została tak skonstruowana, że akcja filmu toczy w trzech niezależnych od siebie okresach. Głównym wątkiem jest jednak historia, która wydarzyła się w latach trzydziestych XX wieku.
Historia ta opowiadana jest przez Zero Moustafę, aktualnego właściciela The Grand Budapest Hotel. Jest on fanem pewnego pisarza, który pod koniec lat sześćdziesiątych trafia jako gość do jego hotelu. Zero opowiada swemu gościowi historię, która miała miejsce gdy był on jeszcze tylko świeżo zatrudnionym boyem hotelowym. W tamtym czasie konsjerżem hotelu był niejaki Pan Gustave H., postać wielce nietuzinkowa. Czuwał on nad pracą całego hotelu, kierował wszystkimi pracownikami i dbał do wygodę i zadowolenie gości. W tamtym czasie Grand Budapest Hotel był jednym z najbardziej luksusowych hoteli w fikcyjnym państwie o wdzięcznej nazwie Zubrowka (co ciekawe Anderson nazwę nadał na cześć naszej rodzimej wódki z charakterystycznym źdźbłem trawy zatopionym w butelce). Pan Gustave dba jednakże nie tylko o dobro gości, ale stara się też zadbać o własne. Dlatego też na jego szczególną uwagę i opiekę mogą liczyć starsze, samotne i zamożne damy.



Podobnie jest w przypadku Madame D., dobrze sytuowanej wdowy. Pan Gustave romansuje z nią, aż pewnego dnia kobieta opuszcza hotel. Niebawem okazuje się, że została ona zamordowana. Na nieszczęście Pana Gustava, w przeddzień śmierci, Madame D. zapisała mu w spadku bezcenny obraz "Chłopiec z jabłkiem". Powoduje to, że Gustave staje się głównym podejrzanym w sprawie zabójstwa starszej pani.

W dalszej części filmu widz jest świadkiem wielu nieoczekiwanych zwrotów akcji, podsuwane są nowe tropy i pojawiają się kolejne wątki. Pan Gustave wraz ze swym wiernym pomocnikiem Zero Moustafą starają się udowodnić jego niewinność, przy czym sam pan Gustave star się nie stracić jednocześnie z oczu możliwości jakiegoś zarobku.



Film można zaliczyć do komedii kryminalnych, choć jest on nieco baśniowy. Na pewno trzeba wykazać się specyficznym, nieco absurdalnym poczuciem humoru, aby móc w pełni cieszyć się tym obrazem. Niewątpliwie swą wysoką jakość dzieło to zawdzięcza również niezrównanej obsadzie aktorskiej. Takie nazwiska jak Owen Wilson, Bill Murray, Adrien Brody, Edward Norton i Jason Schwartzman, nie są na pewno zaskoczeniem dla wielbicieli twórczości Wesa Andersona. Małym zaskoczeniem może się jednak okazać obsada głównych ról, tj. konsjerża Gustave?a i Zero Moustafy. W rolę konsjerża wcielił się Ralph Fiennes i trzeba przyznać, że okazało się to strzałem w dziesiątkę. Fiennes odegrał swą rolę rewelacyjnie, wydobywając ze swojego bohatera wszystko co tylko da się wydobyć z tej oryginalnej postaci. Podobnie odczucia towarzyszą widzowi odnośnie Tonego Revolori. Obsadzenie go w roli boya hotelowego było zdecydowanie dobrym pomysłem. Ten młody aktor doskonale poradził sobie pracą u boku Ralpha Fiennesa, co na pewno nie było zadaniem łatwym.

"The Grand Budapest Hotel" jest filmem lekkim i na pewno spodoba się miłośnikom komedii kryminalnych z przymrużeniem oka.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy