Smoleńsk - recenzja

20-09-2016 10:28
autor: avatar mmad
"Polityczne" filmy czasem się bronią - gdy są dobre warsztatowo. Niestety, ostatnia produkcja Antoniego Krauze nie należy do tych przypadków.
"Smoleńsk" to prawdopodobnie najgłośniejszy i najbardziej kontrowersyjny polski obraz ostatnich lat. Jego powstanie poprzedziła wielka zbiórka środków wśród wyborców prawicy, potem były niezliczone plotki o tym, jak wygląda praca na planie. Ale napięcie rosło. Gdy film już był gotowy, okazało się, że wszystko trzeba było poprawiać. Oficjalnie - trzeba było nieco dopracować efekty specjalne. Ale naturalnie zaczęły krążyć różne plotki - chociażby takie, że wymowa filmu nie podoba się niektórym ważnym ludziom. Ile prawdy było w tych plotkach - tego oczywiście nie wiemy. Ale trzeba przyznać, że cała atmosfera wokół filmu jeszcze bardziej podniosła zainteresowanie wokół produkcji. Problem w tym, że okazało się, że sam film zwyczajnie jest słaby. Choć są tam naprawdę przyzwoite elementy, to całość po prostu nie broni się od strony warsztatowej.



Główną bohaterką filmu jest Nina (Beata Fido), dziennikarka stacji TVM (naprawdę, mogli być bardziej subtelni). Początkowo wierzy w "oficjalną" wersje zdarzeń ze Smoleńska, ale potem zaczyna drążyć temat i okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż się jej początkowo wydawało. W dziennikarskim śledztwie, próbuje jej przeszkodzić demoniczny Redaktor (Redbad Klijnstra). Jednak w jej otoczeniu są osoby, które ją motywują w "dążeniu do prawdy" - chociażby matka czy jej chłopak i zarazem jej operator kamery. Zarówno postać Niny, jak i odtwórczyni jej roli do najsłabsze elementy tej produkcji. Fido jest po prostu słabą aktorką, z koszmarną dykcją i niemal zerową ekranową charyzmą. W Polsce głównie występowała w telenowelach "awans" do takiej roli jest zupełnie niezrozumiały. Niektóre sceny filmu są tak kiczowate, że czasem po prostu trudno uwierzyć własnym oczom. W pewnym momencie na przykład możemy zobaczyć prawdziwe, archiwalne zdjęcia ze spotkania Tuska z Putinem. W domyśle - spiskujących i opracowujących zamach. Najgorsza jest jednak ostatnia scena, martyrologiczna scena, która ma symbolizować ciągłość historyczną pomiędzy zbrodnią katyńską a katastrofą smoleńską. Oglądanie takich scen jest naprawdę smutne, bo wydawało się, że polska kinematografia poszła naprawdę do przodu w ciągu ostatnich kilku lat. Ale okazuje się, że pomimo całkiem solidnego budżetu, zrobiono film, który momentami jest zwyczajnie amatorski.




Co nie znaczy, że wszystko jest złe. Bardzo dobrze wypadli na przykład aktorzy, grający parę prezydencką, czyli Lech Łotocki i Ewa Dałkowska - to naprawdę aktorstwo na poziomie. Intrygować może też postać dyplomaty, w którą wciela się Jerzy Zelnik. Także w rolach drugoplanowych pojawiają się nieźli polscy aktorzy - na przykład Marek Bukowski, jako jeden z pilotów, objaśniających Ninie tajemnice swojego fachu.

Jednak wrażenia z całego filmu niestety dobre nie są. A najbardziej zaskakuje, że pod wszystkim podpisał się tak ceniony reżyser. Jego ostatni film - "Czarny czwartek" to przecież znakomita produkcja. Czemu tym razem więc jest tak źle? Być może to spadek formy artystycznej. A być może po prostu flirt z polityką nie wyszedł reżyserowi na dobre.

 


Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy