Śmietanka towarzyska - recenzja

23-08-2016 10:16
autor: avatar mmad
Woody Allen nie próżnuje i mimo osiemdziesiątki na karku, ciągle regularnie wypuszcza coraz to nowe filmy. Tym razem legendarny reżyser bierze na warsztat złotą erę Hollywood. Tematyka raczej nie zaskakuje, w końcu Allen stworzył już mnóstwo obrazów na temat fabryki snów. Ale nawet jeśli skończyły mu się nieco pomysły, to ciągle jego filmom nie można odmówić uroku.
Fabuła na pierwszy rzut oka specjalnie porywająca nie jest. Oto Bobby (w tej roli Jesse Eisenberg), nieco zagubiony chłopak z Nowego Jorku postanawia przenieść się na drugi koniec Stanów - do Nowego Jorku. Naturalnie, marzy mu się sława albo przynajmniej ogrzanie się nieco w cieple hollywódzkich gwiazd. I ma na to szansę, bo dostaje pracę u swego wujka Phila (Steve Carell) - agenta najsłynniejszych gwiazd z fabryki snów. Jednak bardziej niż pracą i poznawaniem Hollywoodu zainteresowany jest sekretarką wujka Vonnie (Kristen Stewart), w której zakochuje się bez pamięci. Brzmi to jak typowy scenariusz filmu Allena. I cóż, dokładnie tak jest. Każdy, kto jest fanem reżysera, na pewno polubi "Śmietankę". Jest tu sporo niezłych cytatów, aktorzy są naprawdę dobrze prowadzeni. No ale jak to u Allena najważniejszy jest klimat. Oczywiście wszystko jest tu mocno prześmiewcze, ale tym razem twórca jest dla swoich bohaterów chyba jeszcze bardziej bezlitosny. Ale nie tylko dla bohaterów, ale też i dla miasta, w którym rozgrywa się akcja. Allen jest nowojorczykiem, który na dodatek niezwykle mocno identyfikuje się z tym miastem. A jak wiadomo, nowojorczycy nie przepadają specjalnie za mieszkańcami Los Angeles. I dlatego bardzo mocno im się w tym filmie od starego kpiarza dostaje. Hollywood za swoich złotych lat jest tylko pozornie bajkowe - tak naprawdę to miejsce pełne ludzi nie tylko próżnych, ale przede wszystkim banalnych i miałkich.



Ale naturalnie nowy film Allena to nie tylko złośliwości wobec L.A. To też opowieść o miłości. Nie da się zresztą nie zauważyć, że na stare lata reżyser zrobił się mocno sentymentalny. W dość lekki i typowy dla siebie sposób Allen zastanawia się tutaj czym jest właściwie miłość. A wielopiętrowe relacje pomiędzy bohaterami są tu naprawdę wciągające. Co zresztą nie może być zaskoczeniem, bo w końcu scenariusze były zawsze mocną stroną filmów nowojorczyka. Jednak wyjątkowo dobrą pracę wykonał też operator Vittorio Storaro. Film to mieszanka tradycyjnej sztuki filmowej z dynamicznymi ujęciami. Same zdjęcia są zresztą też wyjątkowo ładne i klimatyczne. I nawet jak złote lata Hollywood są w tym filmie wyśmiewane, to są przedstawione tak dobrze, że aż chce się przenieść do lat 30-stych!



Chyba nie ma w Stanach aktora, którego ambicją nie byłoby zagranie u Allena. Tym razem ta sztuka udała się Jesse Eisenbergowi i Kristen Stewart, którzy w końcu nie byli znani z wybitnie ambitnych ról. Reżyser zdołał jednak wykrzesać z nich co najlepsze. Zaskakuje szczególnie Stewart. Aktorka znana w końcu przede wszystkim ze "Zmierzchu" potrafiła tym razem zbudować naprawdę wielobarwną i skomplikowaną postać.


Film to na pewno pozycja obowiązkowa dla wielbicieli talentu Allena. Trzeba też docenić, że reżyser ciągle nie spoczywa na laurach i jego styl ciągle w pewnym stopniu ewoluuje. Jednak raczej nie tyle, by przyciągnąć nowych fanów.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy