183 metry strachu - recenzja

18-08-2016 10:20
autor: avatar mmad
Jeśli motyw rekinów pojawia się we współczesnym kinie, to głównie są to produkcje z pogranicza kiczu i pastiszu, chociażby wspomnieć słynne "Rekinado". Tymczasem okazuje się, że ciągle można zrobić świetny thriller z rekinami w rolach głównych.
Cóż, wydawało się, że tę tematykę wyczerpał już Steven Spielberg w swoich słynnych "Szczękach". Ale nowy film hiszpańskiego reżysera Jaume Collet-Serry udowadnia, że wcale nie musi tak być. I przy okazji pokazuje, że Hiszpanie potrafią od czasu do czasu zrobić naprawdę porządne produkcje z pogranicza thrillerów i horrorów.

Główną bohaterką produkcji - poza rekinami rzecz jasna - Nancy (Blake Lively). Dziewczyna jest bez dwóch zdań atrakcyjna, ale ma mnóstwo problemów. Niezbyt odpowiadają jej studia medyczne, chyba nie do końca też chce dorosnąć. Wolałaby surfować całe życie. Do tego ciągle nie może otrząsnąć się po śmierci matki. Dlatego by przemyśleć wszystkie sprawy wybiera się na opuszczoną meksykańską plażę, którą niegdyś odkryła jej mama. Początkowo Nancy ma wrażenie, że trafiła to raju - widoki są naprawdę przepiękne, a i surfować można do woli. Ale szybko okazuje się, że plaża nie jest do końca opuszczona, a naszej pięknej bohaterce towarzyszą krwiożercze rekiny. Być może sam opis fabuły nie robi piorunującego wrażenia, ale jak to w przypadku thrillerów - najważniejsze jest to, czy film trzyma w napięciu. I trzeba przyznać, że "183 metry" zdają tu egzamin, a zmagania bohaterki z podwodnymi bestiami czasem wciskają w fotel.



Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to film wysokobudżetowy. Często widać, że producenci na wielu rzeczach postanowili zaoszczędzić, chociażby na efektach specjalnych. Ale czy to naprawdę duży problem? Często to właśnie niskobudżetowe filmy tego gatunku robią najlepsze wrażenie - wystarczy przypomnieć chociażby "Piłę" czy "The Bliar Witch Project". Zamiast nowinek prosto z hollywódzkich studiów możemy tu podziwiać piękno meksykańskiej przyrody. I naprawdę na złe to filmowi nie wychodzi.

Twórcy filmu natomiast wyraźnie lubią pobawić się montażem. W tym przypadku wyszła ich słabość do efektu zwolnionego tempa. Czasem jest to trochę robione na siłę i nie wnosi nic dobrego do filmu.

Czytając pierwsze opisy, można mieć wrażenie, że to typowy amerykański thriller. Ot, młoda dziewczyna, piękna przyroda i zmagania z problemami. To jednak tylko pierwsze wrażenie, bo ten obraz zupełnie nie jest hollywódzki. To, że zrealizował go Hiszpan, widać na każdym kroku - film jest momentami naprawdę mocno brutalny, a rekiny są tu dużo bardziej bezwzględne niż u Spielberga.



Jeśli chodzi o obsadę, to w filmie liczy się właściwie tylko główna bohaterka i rekiny. Blake Lively gra naprawdę przyzwoicie rolę przerażonej Amerykanki, która jednak postanawia walczyć ze wszystkich sił. Nie da się jednak ukryć, że wiele scen zostało przygotowanych tylko po to, by podkreślić urodę aktorki.

"183 metry strachu" spodobają się z pewnością każdemu fanowi gatunku, a zwłaszcza tym, którzy wolą te bardziej niezależne thrillery, w których ciekawy pomysł jest ważniejszy od efektów specjalnych.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy