Geniusz - recenzja

15-08-2016 07:50
autor: avatar mmad
Zapowiadał się niezły film biograficzny o Thomasie Wolfe - cenionym amerykańskim pisarzu z pierwszej połowy XX wieku. Powstał rzeczywiście udany film, choć klasyczna biografia to raczej nie jest. Raczej opowieść o męskiej przyjaźni i pokaz talentu reżysera Michaela Grandage'a.
Wolfe może nie jest dziś w gronie najbardziej rozpoznawalnych pisarzy, ale w literackim światku jego nazwisko całkiem sporo znaczy. Jak zaczynał ten uznany autor? No cóż, jak większość uznanych pisarzy. To znaczy - odbijał się od ściany do ściany, próbując znaleźć wydawcę. Ci bez przerwy odrzucali jego pracę. Ale wreszcie znalazł się ktoś, kto docenił talent Wolfe?a. To Maxwell Perkins - legendarny amerykański wydawca, któremu karierę zawdzięcza poza Wolfem też na przykład Philip Roth. Początkowo współpraca nowego agenta z pisarzem nie układała się zbyt gładko, chociażby dlatego, że kazał dramatycznie skrócić teksty pisarza. Ale koniec końców to spotkanie zapoczątkowało nie tylko karierę pisarską Wolfe'a, ale też przyjaźń pomiędzy mężczyznami. Oczywiście przyjaźń typowo męską, czyli szorstką i niepozbawioną konfliktów, ale jednak przyjaźń. I to właśnie ta relacja jest jedną z głównych osi filmu. Ale jest to też całkiem solidny obraz o samej sztuce. Bo mamy tu bujającego w obłokach pisarza oraz całkiem trzeźwo patrzącego na świat agenta. Dzieli ich właściwie wszystko - zarówno spojrzenie na sztukę, na politykę, jak i życie prywatne. Pisarz to raczej wolny ptak, szukający inspiracji i namiętności, Perkins to natomiast bardzo poważnie podchodzi nie tylko do spraw zawodowych, ale też rodzinnych - i ma aż piątkę dzieci. Przez cały film przewija się więc pytanie - kto jest tu prawdziwym geniuszem? Artysta słowa czy solidny rzemieślnik, dzięki któremu jego pomysły mogą ujrzeć światło dzienne? Naturalnie, film nie daje nam na to jasnej odpowiedzi, ale samo pochylenie się nad tym odwiecznym problemem jest niezwykle ciekawe.



Ten film to debiut Grandage?a na dużym ekranie. Do tej pory był niezwykle uznanym reżyserem teatralnym na nowojorskim Broadwayu. I na każdym kroku widać, że za tym obrazem stoi ktoś, kto ma raczej teatralne doświadczenie. Choć akurat w tym przypadku to nic złego. Film ma trochę wolniejsze tempo i oddaje spore pole wyobraźni. No i zmusza do myślenia, co w końcu nie jest takie częste wśród współczesnych amerykańskich produkcji. Zresztą, film - choć nakręcony za oceanem - wcale zbyt amerykański nie jest. Główne role grają Brytyjczycy, a drugoplanową - Australijka Nicole Kidman.



Zresztą, jeśli chodzi o obsadę, to reżyser trafił w dziesiątkę. W rolę Wolfe?a wciela się Jude Law - niemal idealny aktor do sportretowania bujającego w obłokach artysty. Jego wydawcę gra natomiast Colin Firth - który jest niewiele mniej charyzmatyczny, ale na pewno dużo bardziej opanowany.

Widz od początku może być oczarowany klimatem początków XX wieku. I tu należą się brawa reżyserowi, któremu udało się ten klimat wykreować. Tym bardziej, że to - bądź co bądź - filmowy debiutant. Niektórzy krytycy porównują już film do niemal klasycznego "Amadeusza". To pewnie przesada, ale na pewno "Geniusz" to jeden z najważniejszych tegorocznych filmów.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy