Listy do M. - recenzja

02-07-2014 13:45
autor: avatar maniek
"Listy do M" nie są kolejną pustą komedią romantyczną, przewidywalną na każdym kroku. Ta produkcja wzięła to, co najlepsze od wielkich twórców komedii tego typu, głównie z Wielkiej Brytanii. Sięgając po "Listy do M", spodziewać się możemy dawki pozytywnego humoru, ciepłej atmosfery i oczywiście, romantycznych akcji. To produkcja zdecydowanie godna uwagi, zwłaszcza na długie, jesienne wieczory.
Akcja filmu toczy się w Wigilię Bożego Narodzenia. Obserwujemy losy kilkunastu różnych postaci, które dzięki magii świąt Bożego Narodzenia, niespodziewanie krzyżują się i łączą ze sobą. Poznajemy burzliwe losy bohaterów i zaskakujące historie, których powodem jest oczywiście miłość. W tę magiczną wigilijną noc losy naszych bohaterów połączą się, zmieniając bieg ich historii na zawsze.



W trakcie filmu poznajemy między innymi radiowego prezentera Mikołaja, w którego rolę brawurowo wcielił się Maciej Stuhr. Bohater jest zawiedziony brakiem możliwości spędzenia Wigilii z synem z powodu konieczności dyżuru w pracy. Poznajemy też Doris (Roma Gąsiorowska), w której podkochuje się Mikołaj. W rolę Świętego Mikołaja natomiast doskonale wcielił się Tomasz Karolak.
Mistrzowska obsada sprawia, że bohaterowie są niezwykle realistyczni, pełni emocji i uczuć, zarówno pozytywnych, jak i tych mniej pozytywnych. Różnorodność wątków, pozornie nie połączonych ze sobą, w efekcie jednak łączących się w jedną, spójną całość powoduje, że film ani przez minutę oglądania nie okaże się nudny i monotonny. O przewidywalności akcji również można zapomnieć. Akcja odwraca się tak szybko, że widz nie ma czasu na przewidzenie choćby jednego zwrotu.

Spektakularny sukces polskiej produkcji odniesiony został przede wszystkim dzięki genialnemu scenariuszowi i świetnym doborze aktorów. "Listy do M" były filmem najchętniej oglądanym w 2011 roku, a jego popularność przerosła sławę innych znakomitych polskich produkcji o tysiące widzów. Komedia znalazła się na II miejscu spośród filmów najdłużej emitowanych w polskich kinach. Na pierwszym miejscu niezmiennie pozostaje legendarny "Titanic"
.



Fabuła i cała akcja filmu "Listy do M" zainspirowana jest angielską komedią romantyczną "To właśnie miłość". Nic jednak nie zostało skopiowane, wzięty został jedynie pomysł na stworzenie niesamowitej, ciepłej produkcji. Filmem zachwyceni będą zarówno miłośnicy romantycznych uniesień, jak i osoby, które romantycznych komedii nie znoszą. "Listy do M" dają nadzieję w to, że mimo wszystko miłość istnieje i trwa wiecznie, bez względu na to, jak toczą się i niespodziewanie krzyżują ludzkie, zawiłe historie. Film ten jest idealną produkcją na przedświąteczny okres, pełen jest bowiem bożonarodzeniowej atmosfery, świątecznego ciepła, a chwilami też zimowego uroku.

Komedie romantyczne mają to do siebie, że zwykle zapominamy o nich tuż po ich obejrzeniu. "Listy do M" pod tym względem są zupełnym wyjątkiem. Ten film pozostaje w pamięci na długo, dając nam nadzieję na miłość, a także solidną dawkę pozytywnego nastawienia do życia i codzienności.
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy