BFG: Bardzo Fajny Gigant - recenzja

28-07-2016 19:09
autor: avatar mmad
Stevena Spielberga można cenić mniej lub bardziej, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że po prostu nie robi on złych filmów. Czasem robi natomiast przewidywalne. Taki jest właśnie "BFG - Bardzo Fajny Gigant".
Słynny reżyser ostatnio zajmował się raczej dojrzalszym i ambitniejszym kinem - wystarczy wspomnieć chociażby niedawny "Most Szpiegów". Ale w końcu jego domeną, na której wyrobił sobie nazwisko, są filmy przygodowe, można by powiedzieć - rodzinno-dziecięce. Czasami tego typu produkcje były strzałami w dziesiątkę, wystarczy tu wspomnieć niezapomnianego "E.T.". I wydaje się, że "BFG" miało być takim nowym "E.T.". Cóż, raczej nie będzie. Ale to ciągle bardzo solidne kino familijne, do którego zresztą nas ten reżyser przyzwyczaił.



Film opowiada o małej Sophie. Dziewczynka straciła rodziców i trafiła do sierocińca. Gdy nie mogła spać, zobaczyła właśnie BFG - czyli spacerującego giganta. Giganty te bardzo dbają o swoją prywatność i zrobią wszystko, by ich istnienie nie wyszło na jaw. Dlatego gigant, nie chcą zrobić dziewczynce krzywdy, musiał zabrać ją do swojego świata. Jak to zwykle bywa w tego typu filmach, jest to opowieść o przyjaźni pozornie zupełnie niedopasowanych do siebie ludzi. I rzeczywiście - na początku pomiędzy Sophie a BFG wieje chłodem, ale szybko zaczyna iskrzyć. Chemia pomiędzy potworem (który - jak się okazuje - wcale nie jest taki potworny, jak się wydawało) a Sophie jest chyba najmocniejszym punktem filmu. Momentami historia jest nawet wzruszająca, ale tylko dla tych, którzy lubią nieco patetyczny styl Spielberga. "BFG" nie można też odmówić humoru, ale znowu - jest to humor w mocno spielbergowskim stylu. I niestety, daleko mu od szczytowej formy z "E.T.".



Jak to u Spielberga, animacja jest najwyższej próby. Ten twórca akurat nie oszczędza na grafikach i specjalistach od animacji i to doskonale widać. Mimika i ruchy postaci są dopracowane w każdym calu. Ale jest też w "BFG" polski akcent - za zdjęcia odpowiadał nasz rodak Janusz Kamiński - i on też spisał się bardzo dobrze.

Co do scenariusza, to jest nieco przewidywalny. Ludzie, którzy wychowali się na filmach Spielberga doskonale wiedzą, jak akcja się rozwinie. Niestety, twórca już nieco stracił talent do zaskakiwania, choć ciągle jest świetnym rzemieślnikiem tego typu historii. Czego jeszcze brakuje w filmie? Wydaje się, że postacie mogłyby być nieco bardziej pogłębione. No i brak im jednak nieco charyzmy - nie da się ukryć, że Sophie i BFG nie dołączą do grona najbardziej udanych kreacji reżysera.



Całość jednak robi pozytywne wrażenie. W erze hałaśliwych animacji, przesyconych humorem, który raczej jest skierowany do rodziców, niż do dzieci, można docenić nieco staroświeckie spielbergowskie historie. Na dodatek pełnie świetnych efektów specjalnych, wykorzystujących najnowocześniejszą technikę. Widzowie jednak wcale nie przywitali tak gorąco giganta, jak można by się spodziewać. Na razie film w kinach zarobił mniej, niż pochłonął budżet produkcji. Być może zatem widz oczekuje dziś czegoś zupełnie innego, niż to, co od lat oferuje mu Spielberg.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy