Zanim się pojawiłeś - recenzja

18-07-2016 18:27
autor: avatar mmad
Melodramaty obecnie nie są najpopularniejszym gatunkiem kina. Dość powiedzieć, że ostatni, który zrobił naprawdę furorę - "Pretty Woman" - powstał 26 lat temu. Co jakiś czas jednak powstają produkcję, które mają za zadanie powtórzyć tamten sukces. "Zanim się pojawiłeś" to całkiem nieźle zrealizowany obraz, ale raczej przemówi głównie do fanów gatunku.
Film powstał na bazie powieści Jojo Moyes. Być może polskiemu czytelnikowi to nazwisko nie mówi zbyt wiele, ale za oceanem to jednak z najbardziej poczytnych autorek. W pewnym momencie trzy jej książki były na szczycie listy "New York Timesa", a to nie lada osiągnięcie. Wielu może się wydawać, że jeśli melodramat może w dzisiejszych czasach odnieść taki sukces, to musi być to coś w rodzaju "50 twarzy Greya". Tymczasem "Zanim się pojawiłeś" to coś zupełnie innego. Można nawet powiedzieć, że to próba przeniesienia klasycznej powieści miłosnej do współczesności.

To opowieść o Lou oraz Willu. Ona jest prostą, 26-letnią dziewczyną z małego miasta, którą życie ostatnio nieco przygniata. On jest bogaty, przystojny i obyty. Jednak został sparaliżowany po wypadku. Ich losy się splatają, gdy ona zostaje jego opiekunką. Reszty można się domyślić..



Cały film jest zaskakująco konserwatywny, można mieć wręcz wrażenie, że jest inspirowany klasycznymi melodramatami sprzed kilkudziesięciu lat. Jednak trzeba przyznać, że jest sporo rzeczy, które są skrojone pod współczesnego widza. Film jest momentami naprawdę zabawny, a zdjęcia są świetne. Na pochwały zasługuje też scenariusz, napisany zresztą przez samą Jojo Moyes. No i obsada.. Główną rolę gra sama Emilia Clarke, znana przede wszystkim z "Gry o tron". Tym razem rola, która jej przypadła jest zupełnie inna, ale radzi sobie naprawdę świetnie. Jej parter - Sam Claflin - jest mniej znany, ale też daje sobie radę.

Co do samego pomysłu - można mieć tu wątpliwości. Być może opowieść o miłości sparaliżowanego mężczyzny można uznać za oryginalną. Ale koniec końców jest to historia młodej, niepewnej siebie, biednej dziewczyny i młodego, przebojowego mężczyzny sukcesu. A to jednak stara jak świat klisza. Naprawdę, w XXI wieku chciałoby się obejrzeć jednak coś bardziej oryginalnego.



Jednak w końcu sukces większości filmów tego gatunku zależy od tego, czy pokochamy bohaterów i czy damy się wciągnąć w ich miłosną historię. I trzeba przyznać, że reżyserka Thei Sharrock naprawdę się stara. Zdjęcia są wysmakowane, kostiumy też, aktorzy dają z siebie wszystko. Bardziej wrażliwi widzowie być może uronią od czasu do czasu łzę podczas seansu. Jednak niestety mimo tych wszystkich starań nie da się zapomnieć o tym, jak bardzo sztampowa jest to opowieść. Bo w końcu historia o prawdziwej i szczerej miłości, która ostatecznie jest skazana na niepowodzenie jest znana od co najmniej kilkuset lat..

Ale na pewno film znajdzie swoich amatorów. Wszyscy ci, którzy znają bestsellerowe książki Moyes na pewno nie będą zawiedzeni. Fani gatunku tym bardziej. No i obraz na pewno spodoba się fanom coraz popularniejszej Emilii Clarke. Po tym filmie już nie można mieć wątpliwości - ona naprawdę rośnie na gwiazdę.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy