Dzień Niepodległości: Odrodzenie - recenzja

28-06-2016 21:35
autor: avatar mmad
Trudno w to uwierzyć, ale od wejścia do kin pierwszego "Dnia Niepodległości" minęło dokładnie 20 lat. Roland Emmerich postanowił więc wrócić do swojego hitu i zrobić sequel. Problem w tym, że właściwie nic nie zmienił - dwie dekady później możemy obejrzeć niemal ten sam film.
Pierwszy "Dzień Niepodległości" miał swoich fanów i chyba też można go uznać za symbol rozrywki lat 90-tych. Czyli dużo humoru (często niezbyt ambitnego), dość prosta fabuła i mnóstwo efektów specjalnych. Głównymi bohaterami byli uwielbiani w tamtych czasach kosmici, a jednej z głównych ról wystąpił niezwykle popularny wówczas Will Smith. I cały problem z "Odrodzeniem" polega na tym, że Emmerich wyraźnie nie zauważył, jak bardzo czasy się zmieniły. Kosmici już raczej nie przyciągają tłumów do kin, a moda na grzeczne komedie już dawno minęła. Ale zmieniło się też coś innego - dziś widz jest naprawdę wymagający, i jak chce się zrobić sequel, to trzeba pokazać coś naprawdę oryginalnego. Tymczasem tu mamy właściwie ten sam pomysł, tylko powtórzony i wzbogacony o nowe fajerwerki.


Cała akcja rozgrywa się 20 lat po ostatnim ataku kosmitów na ziemię. Tym razem jednak bronić planety musi młode pokolenie. Tym razem zadanie bierze na swoje barki trójka młodych pilotów. Niestety, żaden z nich nie ma charyzmy Stevena Hillera (którego grał Smith w pierwszej części), choć pojawia się jego syn (gra go Jessie T. Usher). Są to może i poprawnie nakreśleni bohaterowie, ale na pewno nic ponadto. Można nie lubić Smitha, ale miał on swoją siłę przyciągania. Jego następcy są niestety zwyczajnie nijacy. W jednej z głównych ról zobaczymy za to Liama Hemswortha, jedną z najmniej charyzmatycznych gwiazd współczesnego kina.

Niestety, nie przyłożono się też do scenariusza. Dlaczego w zasadzie kosmici atakują po raz kolejny? Jakoś nie udało się w przekonujący sposób tego wyjaśnić. Bardziej przekonująco wygląda natomiast przedstawienie wyścigu zbrojeń - ziemianie nie próżnowali przez dwie dekady i postanowili się lepiej przygotować na potencjalne konflikty z obcymi.



Jak to często robią twórcy filmów akcji, którzy największe sukcesy odnosili w latach 90-tych, sposobem na ukrycie niedociągnięć jest mocne postawienie na efekty specjalne. Wybuchów, eksplozji i scen walk mamy tu naprawdę pod dostatkiem. Fanom gatunku się z pewnością spodobają, ale nie da się ukryć, że nie robi to już takiego wrażenia, jak kiedyś. Od czasu, gdy do kin trafiła pierwsza część "Dnia Niepodległości", mieliśmy tyle apokaliptycznych filmów, że oglądając "Odrodzenie" możemy być zwyczajnie znużeni. Jest tu oczywiście sporo niezłych scen, ale żadna nie robi takiego wrażenia, jak eksplozja Białego Domu z "jedynki".

Oczywiście takie hity, jak "Dzień Niepodległości" zawsze rodzą pokusę dla producentów, by powtórzyć dawny sukces. Szkoda tylko, że w tym przypadku twórcy poszli drogą najmniejszego oporu. Natomiast zakończenie drugiej części daje do zrozumienia, że być może czekają nas jeszcze kolejne części. Jeśli do tego dojdzie, miejmy nadzieję, że Emmerich zrozumie, że lata 90-te już dawno za nami i dziś inaczej niż wtedy przyciąga się widzów.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy