Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy - recenzja

27-12-2015 18:06
autor: avatar mmad
To bez dwóch zdań najbardziej wyczekiwany film 2015 roku. Nowa część legendarnej serii bije rekordy popularności i podoba się nawet najbardziej ortodoksyjnym fanom "Star Wars". Akcja wciąga od pierwszych minut, a już opuszczając kino tęsknimy do jedynego w swoim rodzaju gwiezdnego wszechświata.
Przed J.J. Abramsem było arcytrudne zadanie - stworzyć film dla już nieco podstarzałych fanów sagi, którzy się wychowali na obrazach Lucasa, ale i przyciągnąć do kin młodszą widownię. Taką, która wyczekiwała raczej zwykle na nową grę komputerową, niż na kolejny film o Skywalkerze i spółce. Naturalnie, wybór reżysera nie był przypadkowy. Skoro Abramsowi udało się przenieść we współczesność "Star Treka", to nie dziwi, że legendarny Lucas postanowił mu dać szansę. Co tu dużo mówić - reżyser spisał się na medal. W "Przebudzeniu Mocy" mamy świetny koktajl stworzony z wszystkiego tego, co lubią fani serii (znowu Harrison Ford jako Han Solo!), świetnych efektów specjalnych, dobrych dialogów i niezłych scen humorystycznych. Ale mamy też ukłon w stronę młodszego pokolenia, czyli nowych bohaterów - Finna (w tej roli John Boyega) oraz Rey (świetnie zapowiadająca się Daisy Ridley). Spodobają się oni młodszym widzom, dla których postacie w rodzaju Luke'a czy Hana Solo były nieco zbyt jednowymiarowe.



W całym filmie wrażenie robią też efekty i całokształt wizualny. Widać jak nieprawdopodobne pieniądze poszły na realizację tego obrazu. Wielu fanów sagi obawiało się, że zaangażowanie Disneya nie wyjdzie "Gwiezdnym Wojnom" na dobre. Okazało się, że był to jednak strzał w dziesiątkę.



Cała akcja filmu rozgrywa się jakieś 30 lat po wydarzeniach z "Powrotu Jedi". Druga Gwiazda Śmierci została zniszczona, ale Luke Skywaler znika. Tymczasem los Republiki jest znowu zagrożony, bo Najwyższy Porządek zastępuje Galaktyczne Imperium i jest równie niebezpieczny. Do akcji wkracza siostra Luke'a, która postanawia odnaleźć bohatera i ocalić Republikę. Jak zaznaczyłem, bardzo dobrze spisują się nowi bohaterowie. Ale nie oznacza to, że nie obejrzymy starych wyjadaczy z klasycznych "Star Wars". Bo w "Przebudzeniu Mocy" oglądamy zarówno Hana, jak i Chewbaccę czy R2-D2. Ale mamy też nowego droida - BB-8, który jest niemal tak samo sympatyczny, jak stary dobry R2-D2. Niestety, nieco gorzej jest po "ciemnej stronie mocy". Generał Hux to niestety nie Darth Vader i bardzo daleko mu do jego charyzmy. Na szczęście mamy Stormtrooperów, którzy chyba nigdy nie wyglądali tak dobrze, jak w tym epizodzie.



Czy to najlepsza część "Gwiezdnych Wojen"? Prawdopodobnie nie, choć to jak się rozwija akcja musi robić wrażenie. Natomiast z całą pewnością mamy powrót do korzeni i do tego, co najlepsze w sadze. Wszyscy ci, którzy narzekali na Mroczne Widmo czy Atak Klonów mogą odetchnąć z ulgą. Do klasycznych części nawiązują nie tylko bohaterowie, ale też chociażby Millennium Falcon, który w tym odcinku ostro poobijany, ciągle robi wrażenie. Jednym słowem, mamy najlepszą podróż do wszechświata "Gwiezdnych Wojen", jaki można sobie wyobrazić. A że nie ma tym razem twistów na miarę "Luke, jestem twoim ojcem", to inna sprawa.
Ocena recenzenta:
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy