Na skraju jutra - recenzja

04-06-2014 19:29
megafon.pl
"Na skraju jutra" to imponujące widowisko z elementami komedii. Obraz Douga Limana przypadnie do gustu tym, którzy szukają w kinie przede wszystkim rozrywki.
Filmowa historia rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której rasa obcych, zwanych Mimikami, bezlitośnie zaatakowała Ziemię. Zniszczyła doszczętnie miasta i doprowadziła do śmierci milionów ludzi. Żadna armia nie jest w stanie przeciwstawić się szybszym i lepiej uzbrojonym wojownikom.

Bohaterem filmu jest podpułkownik Bill Cage (Tom Cruise), żołnierz, który w armii odpowiada za PR i jeszcze nigdy nie znalazł się w ogniu walki. W wyniku pewnego nieporozumienia, niespodziewanie i bez żadnego przygotowania, trafia na front. Pewność siebie, którą imponował przed kamerami, błyskawicznie ustępuje miejsca przerażeniu. Strach jest jak najbardziej na miejscu, bowiem armia wroga to okrutne bestie. Cage ginie podczas swojej pierwszej misji, po kilku minutach zrzutu na pole walki. Przedtem zabija jednak jednego z obcych. I jak się okazuje, przez bezpośredni kontakt jego krwi z krwią wroga, wpada w pętlę czasową. Budzi się do życia rankiem w dniu swojej śmierci. Musi znowu stanąć do walki, umrzeć i powrócić na nowo. I tak za każdym razem, kiedy przeciwnik pokona go ostatecznym ciosem.

Jedyna osoba, która jest w stanie pomóc zagubionemu żołnierzowi, to bojowniczka Sił Specjalnych, Rita Vrataski (Emily Blunt). Dzielna wojowniczka dokonała największych spustoszeń w oddziałach obcych spośród wszystkich walczących na Ziemi i teraz, razem z podpułkownikiem Cagem, silniejszym i sprytniejszym z każdym kolejnym powrotem, jest gotowa podjąć ostateczną walkę z wrogiem i ocalić Ziemię.

Najnowsze dzieło Douga Limana, reżysera m.in. "Tożsamości Bourne'a", ma wiele mocnych stron. Na pochwałę zasługują szczególnie elementy humorystyczne, dzięki którym "Na skraju jutra" ogląda się po prostu dobrze. Adaptując powieść "All You Need is Kill" Hiroshiego Sakurazakiego, odpowiedzialni za scenariusz Christopher McQuarrie, Jez Butterworth i John-Henry Butterworth wnieśli do filmu dużo komizmu sytuacyjnego, w którym Tom Cruise sprawdził się, o dziwo, wyśmienicie. Każda ze scen, w której Cage powraca do życia, budzi śmiech, ale nie jest przez widza wyśmiewana. Duża w tym zasługa dobrego montażu, dzięki któremu nie odczuwa się banalności powtarzanego wydarzenia.

Na uwagę zasługują również sekwencje walki z Mimikami. Odrażające bestie niszczą ludzkość, a świetna scenografia i szereg efektów specjalnych wzmacniają siłę rażenia. Fascynujące są także futurystyczne zbroje, które mają na sobie żołnierze. Z pewnością nie jeden widz będzie zastanawiał się, jak można się w tym poruszać, nie mówiąc już o bieganiu i walce.

Szkoda, że Doug Liman nie oparł się pokusie wprowadzenia, jak się okazuje obowiązkowego, wątku miłosnego. Chociaż uczucie pojawia się dopiero na końcu, to jednak jest w filmie niepotrzebne i razi przewidywalnością. Nie zdradzę więc sekretu, jeśli napiszę, że Cruise i Blunt zastygają w banalnie namiętnym pocałunku, tuż przed ostateczną rozgrywką z wrogiem, bo takiego rozwoju akcji może domyślić się nawet dziecko. Wciąż czekam więc na twórcę, któremu nie zabraknie odwagi, by całkowicie zrezygnować z miłosnych uniesień w hollywoodzkiej superprodukcji.

Więcej o filmie: Na skraju jutra
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy