Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz - recenzja

27-03-2014 15:10
megafon.pl
Kapitan Ameryka ma się świetnie, Steve Rogers nieco mniej, gdyż nie może przystosować się do świata XXI wieku. Gdy świat ten potrzebuje jednak pomocy, nie będzie się zastanawiał.
Kiedyś takie megaprodukcje gościły na ekranach góra kilka razy do roku. Teraz wchodzą do kin w ilościach hurtowych, szczęśliwie nie wpływa to na pogorszenie jakości, wręcz przeciwnie. "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" to widowisko jeszcze lepsze niż "Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie". To, że akcja rozgrywa się współcześnie dodaje całości "kopa". Jest tu wszystko, czego można się było spodziewać, a może nawet trochę więcej.

Sam początek odrobinę się ciągnie, ale tempo rośnie, zanim zdążymy się zacząć nudzić. Steve'a (Chris Evans) martwi nieco to, że przespał w lodzie ostatnie kilkadziesiąt lat i że obudził się w świecie, w którym inwigilacja cyfrowa jest normą - nie o taką Amerykę walczył! Zanim jednak pogrąży się w depresji, przyjdzie mu z rąk piratów odbić statek Tarczy, zobaczy śmierć dyrektora Nicka Fury'ego (Samuel L. Jackson) i sam stanie się celem własnej organizacji oraz wrogiem tajemniczego Zimowego Żołnierza (Sebastian Stan). Wydarzenia w całość będzie składał w trakcie kolejnych potyczek, pościgów i wybuchów (nie trzeba chyba pisać, że wszystkie są naprawdę imponujące!). Razem z Natashą Romanoff / Czarną Wdową (Scarlett Johansson) i Samem Wilsonem / Falconem (Anthony Mackie) stworzy zgrany i nieustraszony team, któremu łatwo będzie kibicować.

Poza show "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" oferuje także zdrową dawkę autoironicznego humoru, który w mig przełamuje ciężkość niektórych kwestii i pozwala łatwiej przełknąć sporą dawkę amerykańskiego patriotyzmu. Kapitan Ameryka to przecież suberbohater starej daty - w przenośni i dosłownie. Honor, szczerość, przyjaźń, lojalność, zaufanie - to zasady, którymi się kieruje, nawet jeżeli ma dla nich narażać swoje życie. Jest w tym coś... szlachetnego i świeżego (w zalewie kinowego cynizmu). Cały scenariusz zresztą, dzieło Christophera Markusa i Stephena McFeely'ego, wykracza delikatnie poza zwykłą zabawę. Troski i obawy Kapitana nie są pozbawione podstaw. Pytania i refleksje, które słyszymy z ekranu, to prawdziwe problemy etyczne i moralne XXI wieku. Jest coś w Kapitanie i Czarnej Wdowie z Edwarda Snowdena czy Juliana Assange'a.

Kolejnym smakołykiem "Zimowego żołnierza" - nie tylko dla tych wielbicieli X muzy, którzy wychowali się na "Trzech dniach kondora" czy "Wszystkich ludzi prezydenta" - jest udział Roberta Redforda. Mistrz pojawia się tu w nietypowej dla siebie kreacji. Nie będę jednak spoilerować. Zobaczcie sami! Film braci Anthony'ego i Joe Russo to kawał solidnej roboty!

Więcej o filmie: Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy