300: Początek imperium - recenzja

06-03-2014 12:29
megafon.pl
Trudno dogodzić dużym chłopcom, zwłaszcza gdy ich apetyty rozbudziła, często nazywana kultową, produkcja "300". W drugiej odsłonie serii wszystkie pożądane elementy - seks, przemoc i widowiskowe sceny walki - twórcy podali w rozmiarze XXL i zalali hektolitrami krwi. Tylko nowy główny bohater prezentuje się jak zubożała edycja Leonidasa.
Fabuła obrazu "300: Początek imperium" skupia się wokół Temistoklesa (Sullivan Stapleton), bohatera Hellady, który przed laty zgładził króla Dariusza. Ateńczyk musi zjednoczyć Greków w walce z gigantyczną perską flotą, którą dowodzi nieokiełznana Artemizja (Eva Green). Film nie jest typowym sequelem. Zamiast śledzić wydarzenia po krwawym finale bitwy pod Termopilami obserwujemy, co działo się równolegle na morskim odcinku frontu. Twórcy postanowili wyjaśnić kilka pominiętych wcześniej wątków, między innymi dojście Kserksesa (Rodrigo Santoro) do władzy.


Sullivan Stapleton ma podwójnego pecha - Temistokles nie jest nawet w połowie tak charyzmatyczny jak Leonidas w wykonaniu Gerarda Butlera. Co więcej, na ekranie zupełnie przyćmiła go Eva Green. Artemizja - z pochodzenia Greczynka - nie okazuje litości, może posłać na śmierć połowę armady, by zemścić się na rodakach, którzy skrzywdzili ją w dzieciństwie. Jest dzika, brutalna i bezwzględna, przy niej ociekający złotem Kserkses wydaje się błyszczącą kukłą. Dowódczyni nie szczędzi królowi ciętych tyrad - w końcu to ona wmówiła i jemu i całej Persji, że syn Dariusza posiada przymioty boskie. Wybuchowy temperament Artemizji uwypukla zestawienie z królową Sparty, Gorgo (Lena Headey). Wdowa po Leonidasie jest opanowana, majestatyczna, ale i waleczna - reprezentuje ideał, o jakim marzy Grecja.



Fani pierwszej części obawiali się, czy nowy reżyser - Noam Murro - sprosta oczekiwaniom. Jednak za scenariusz i produkcję obrazu "300: Początek imperium" wciąż odpowiada Zack Snyder, który nie zrezygnował ze stylistyki znanej z komiksów Franka Millera. Dzięki przeniesieniu akcji na morze, sekwencje walki są jeszcze bardziej dynamiczne i niepokojące. Niestety, na plan wkradł się chaos, popisy żołnierzy są raczej groteskowe niż spektakularne.

Producentom nie można odmówić rozmachu, zapewnili widzowi dwie godziny solidnej rozrywki. Zapomnieli o jednym, ale jakże istotnym czynniku - kino akcji nie istnieje bez wyrazistego głównego bohatera. Temistokles jest zaś nijakim tłem dla nieposkromionej Artemizji.

Więcej o filmie: 300: Początek imperium
Spodobał Ci się artykuł ?
Śledź nas na facebook.

Zobacz też inne recenzje

Spójrz na morze - recenzja
03-01-2018 20:39

Spójrz na morze - recenzja

Film wyjątkowy
Szybcy i wściekli 8 - recenzja
27-04-2017 15:01

Szybcy i wściekli 8 - recenzja

To jeden z tych filmów, których widzowie wiedzą dokładnie co dostaną. W ósmej części serii jest to, co już doskonale znamy, z tym, że podane w jeszcze bardziej widowiskowym sosie.
Dzieciak rządzi - recenzja
21-04-2017 18:18

Dzieciak rządzi - recenzja

Gdy DreamWorks bierze się za jakąś nową animację, to wiadomo, że bez echa ona nie przejdzie. A jeśli za film odpowiedzialny jest Tom McGrath, twórca "Madagaskaru", to oczekiwania muszą być bardzo duże. I"Dzieciak rządzi" to rzeczywiście urocza, momentami bardzo zabawna komedia. Może nie na miarę "Madagaskaru", ale na pewno powinna spodobać się dzieciom, a dorosłym może i bardziej.
Pakt krwi - recenzja
12-04-2017 15:25

Pakt krwi - recenzja

Nicolas Cage to z pewnością uzdolniony aktor, ale jak mało kto ma tendencję do występowania w naprawdę kiepskich filmach. "Pakt krwi" jest jednym z nich, choć to wcale nie Cage - wbrew promocyjnym plakatom - nie gra tu pierwszych skrzypiec.
Polecamy
Najnowsze newsy