Call Girl - recenzja

28-11-2013 23:28
megafon.pl
Mógł to być intymny obraz zagubionej, dojrzewającej dziewczyny. Mógł być wciągający thriller o skandalu obyczajowym na najwyższych politycznych szczeblach, a nawet społeczny komentarz na temat nadużyć władzy czy portret Szwecji lat 70. Wystarczyło zdecydować się na jedną opcję.
Bohaterką jest pewna nastolatka, która zostaje wciągnięta w kwitnący w Sztokholmie seksbiznes. Jest młoda, ufna i naiwna. Nie wie, jak wysoką cenę zapłaci, ani jak wysoko sięgają kłamstwa i manipulacje.



Film Mikaela Marcimaina pod wieloma względami jest dobry i interesujący. Twórca każde z postawionych zagadnień potrafi ciekawie przedstawić. Frapuje nas więc los młodej, nierozpieszczanej przez los Iris, która próbuje walczyć, choć wie, że jest zbyt słaba. Intryguje wątek kryminalny i śledztwo prowadzone przez ambitnego policjanta. Szwedzki reżyser potrafi też skłonić do ogólnych przemyśleń i głębszych refleksji nad kondycją społeczeństwa, bezkarnością elit, niesprawiedliwością. Problem w tym, że Marcimain nie potrafił połączyć tego w spójną historię. Skakanie pomiędzy wątkami, przenoszenie akcentów na różne postaci, zwyczajnie się tu nie sprawdza. Zamiast wzbudzać coraz większe emocje, wciągać w opowieść coraz bardziej traci zainteresowanie widza. Poszczególne elementy są raczej na siłę dopasowane, niż gładko zazębiają się, rozchodzą się w szwach, nie kleją. "Call Girl" wydaje się przez to dziełem wymęczonym czasem nawet niechlujnym. Szkoda tym bardziej, że imponuje strona wizualna, kapitalne oddanie klimatu lat 70. począwszy od strojów, przez wnętrza po sposób kręcenia.

Zobacz też inne recenzje

Zakładnik z Wall Street - recenzja
23-05-2016 20:54

Zakładnik z Wall Street - recenzja

Gdy w 2007 roku wybuch kryzys finansowy, wiadomo było, że stanie się on tematem dla wielu hollywódzkich produkcji. I rzeczywiście - za opowieści o Wall Street wzięli się czołowi reżyserzy. Niektórzy potrafili z filmów o chciwości zrobić niemal arcydzieła - jak np. "Margin Call" czy "The Big Short". Teraz za kamerą stanęła sama Jodie Foster. Efekt niestety już taki dobry nie jest.
Nice Guys. Równi goście - recenzja
19-05-2016 20:38

Nice Guys. Równi goście - recenzja

Dwaj detektywi pracujący w Los Angeles. Oboje zupełnie od siebie różni, zresztą na początku szczerze się nienawidzący. Obu jednak łączy wspólne zadanie i potrafią się w końcu zgrać. Ciągle jednak między nimi iskrzy, co powoduje mnóstwo zabawnych sytuacji. Wbrew pozorom, to nie opis fabuły "Zabójczej broni", a nowego filmu Shane'a Blacka.
Sąsiedzi 2 - recenzja
18-05-2016 19:56

Sąsiedzi 2 - recenzja

Filmy w rodzaju kolejnej części "Sąsiadów" mają jedną, zasadniczą zaletę - nie próbują udawać niczego, czym nie są. Każdy, kto wybiera się na tę produkcję, spodziewa się raczej prostej rozrywki, opartej o dosyć monotematyczne gagi. I film Nicholasa Stollera nawet nie próbuje wyjść z tego schematu. Szkoda tylko, że wszystko jest tu zdecydowanie mniej naturalne, niż w pierwszej części.
#WszystkoGra - recenzja
14-05-2016 22:21

#WszystkoGra - recenzja

Pomysł był całkiem ciekawy - zrobić musical na bazie najbardziej znanych polskich przebojów, ze świetną obsadą i na dodatek ze zdjęciami Pawła Edelmana. Niestety, próba zrobienia rodzimego "Mamma Mia!" kompletnie nie wyszła. Film ma swoje mocne punkty, ale niestety nie da się go oglądać bez zgrzytania zębami.